Web 2.0, Social Media, blogosfera, mikroblogi i serwisy społecznościowe. Blog Marty Klimowicz
Kategorie: Wszystkie | blogosfera | inne | internet | książki | mikroblogi | społeczności | wydarzenia
RSS

mikroblogi

piątek, 28 sierpnia 2009

Może i Twitter czy inne mikroblogi to faktycznie "bełkot". A może raczej jest to narzędzie, jak każde inne i od ludzi tylko zależy, jak je wykorzystają. Można na przykład stworzyć aplikację bazującą na API Twittera, która "zlicza" statusy związane z pogodą. Tym samym internauci otrzymują precyzyjny obraz tego, jaka pogoda panuje akurat w mieście, do którego się wybierają.

Jednym z moich ulubionych tagów na Blipie są #gastronauci (nawiązujący do świetnego serwisu Gastronauci.pl). Dzięki niemu łatwo znaleźć dobrą restaurację w obcym mieście i unikać tych, w których nic smacznego nie zjemy.

To zaledwie dwa z dziesiątków przykladów, kiedy mikroblogowanie staje się źrodłem bardzo przydatnych w codziennym życiu wiadomości. Podejrzewam, że gdyby w 2001 roku istniał Twitter, to z niego dowiedzielibyśmy się o zamachach na WTC. (to było głupie, prawda.)

A fakt, że niektórzy w serwisach mikroblogowych widzą tylko #pokacycki, #bułka i #kupa, świadczy przede wszystkim o nich, nie zaś o samych mikroblogach.

piątek, 21 sierpnia 2009

Ponoć 2008 był rokiem Facebooka, ten natomiast - Twittera. Sądząc po buzzie wokół mikroblogów, chyba faktycznie coś w tym jest.

Pod koniec lipca Emarketer opublikował dane o powodach korzystania z Twittera przez amerykańskich internautów. Okazuje się, że podstawową motywacją jest utrzymywanie kontaktu ze znajomymi - do tego celu wykorzystuje mikroblogowanie aż 41% badanych. Ciekawie te wyniki wyglądają z zestawieniem przygotowanym przez Pear Analytics, z którego dowiedzieć się można, że ponad 40% wiadomości wysyłanych za pośrednictwem Twittera to "bezsensowny bełkot". Cóż, najwidoczniej ludzi interesuje, co dzieje się u ich znajomych, czym się zajmują i jakie mają poglądy na różne sprawy (nawet tak banalne jak pogoda). Idąc tym tropem, należałoby zapewne stwierdzić, że zdecydowana większość naszych codziennych konwersacji to "bełkot".

Wracając jednak do badania Emarketera - zastanawia mnie "aktualizacja statusu", którą ponad 29% badanych wskazało jako powód, dla którego korzystają z Twittera. Nie do końca wiem, jak należy to rozumieć - czy jest to związane z autopromocją tych użytkowników?

Ponad 21% internautów używa Twittera w związku ze swoją pracą. Również w Polsce coraz częściej mikroblogi wykorzystywane są przez firmy. Wklejenie widgetu na rzadko aktualizowaną stronę czy bloga pozwala wprowadzić aktywność w serwisie bez poświęcania na to dużej ilości czasu czy pieniędzy.

Dla mnie Blip czy Flaker to możliwość porozmawiania z ciekawymi osobami, utrzymywanie więzi ze znajomymi, kanał informacyjny, ale również autopromocyjny, pozwalający mi w łatwy sposób poinformować np. o organizowanej konferencji czy pozyskać uczestników badania. Ciekawa jednak jestem motywacji innych użytkowników, abstrahując już od równie istotnego wyboru samego serwisu.

poniedziałek, 06 lipca 2009

Ponieważ od pewnego czasu intensywnie śledzę polskie serwisy mikroblogowe i pokrewne, nie mogę nie odnotować powstania Twitt.pl. Korzystając z API Twittera agreguje on wpisy polskich użytkowników Twittera.

Jak wynika z wypowiedzi twórców serwisu, Twitt ma pomóc polskim internautom w przełamaniu swojej niechęci wobec mikroblogów. Ograniczenie Twittera do statusów w języku polskim, ma ułatwić zrozumienie idei takiego sposobu komunikacji internetowej. Z czasem użytkownicy Twitta mają zainteresować się również międzynarodową aktywnością na Twitterze.

Rozumiem założenie, że łatwiej będzie przywyknąć do serwisu w języku ojczystym i z czasem ewentualnie migrować do społeczności międzynarodowej. Podobnie dzieje się z Naszą-Klasą i Facebookiem. Ta pierwsza pozwoliła polskim internautom zrozumieć ideę serwisu społecznościowego, zapraszania znajomych i prowadzenia życia prywatnego w sieci. Ten drugi natomiast pozwala otworzyć się na świat, odnaleźć znajomych z zagranicy i obserwować również ich internetową aktywność.

Nie rozumiem jednak, czemu polscy internauci mieliby korzystać z Twitta, zamiast np. z Blipa. Twitt nie umożliwia dodawania nowych obserwowanych - w tym celu trzeba zalogować się na Twittera. Nie proponuje również żadnego klarownego wyjaśnienia nowym użytkownikom. Ktoś, kto trafi na stronę tego serwisu, musi już wiedzieć, jak funkcjonuje i czemu służy Twitter. A skoro to wszystko wie, to po co mu w zasadzie Twitt, ograniczający go do jednego języka i nie oferujący żadnej wartości dodanej?

Sama chętnie korzystam z Blipa, ponieważ daje mi dostęp do bardzo ciekawej społeczności. Natomiast niepodważalną zaletą Twittera są właśnie jego międzynarodowi użytkownicy, internetowi guru i hollywoodzkie gwiazdki. I nie za bardzo rozumiem jednak, czemu miałaby służyć uboższa wersja Twittera, stanowiąca raczej swego rodzaju getto dla osób, które mają problem z językiem angielskim.

 
1 , 2 , 3