Web 2.0, Social Media, blogosfera, mikroblogi i serwisy społecznościowe. Blog Marty Klimowicz
Kategorie: Wszystkie | blogosfera | inne | internet | książki | mikroblogi | społeczności | wydarzenia
RSS

społeczności

wtorek, 06 kwietnia 2010

Czytam obecnie książkę Dona Tapscotta "Cyfrowa dorosłość. Jak pokolenie sieci zmienia nasz świat". I choć wiele z tego, o czym pisze autor, nie dotyczy jeszcze  w znaczącym stopniu naszego społeczeństwa, to jednak to się z pewnością zmieni. Jednym z najciekawszych momentów tej książki (podręcznika?) jest anegdota, mająca dowodzić tego, że dla współczesnej młodzieży (zwanej przez Tapscotta "pokoleniem sieci") nowe media są jak powietrze, są przezroczyste, a umiejętność korzystania z nich rozumie się sama przez się. Tapscott opisuje, jak w 1997 roku wystąpił w telewizyjnym programie, mającym przybliżyć widzom możliwości internetu i zapoznać ich ze sposobami korzystania z niego. Idea tego programu napotkała u jego dzieci na niezrozumienie czy wręcz opór - nie mogły one pojąć, jaki jest sens pokazywania ludziom, w jaki sposób działa internet. Ironizowały, że powinien pojawić się program, w którym prowadzący wprowadzałby widzów w arkana obsługi lodówki, telewizora czy pralki.

Dzieci Tapscotta miały rację - wiele technologii traktujemy zupełnie bezrefleksyjnie, nie musimy wiedzieć, w jaki sposób działa pralka, by wyciągać z niej czyste ubrania. Rzadko kiedy wgłębiamy się w zasady funkcjonowania lodówki, a jednak wciąż mamy w niej świeże jedzenie. Czy jednak te same zasady należy stosować wobec internetu? Bez wątpienia - lodówka i pralka wiele wniosły w życie społeczne, zmieniły sposób przechowywania żywności, zarządzania zapasami czy podejścia do brudu. Jednak rewolucja, do której przyczynił się internet, nieustannie zmienia społeczeństwo i kulturę, w jakiej żyjemy. Czy w związku z tym możemy pozostawać całkiem obojętni na tę technologię i traktować ją jak powietrze?

Mam wrażenie, że m.in. takie podejście sprawia, że wielu osobom brakuje kompetencji do zarządzania swoją tożsamością i prywatnością w sieci. Szczególnie ten drugi temat jest ostatnio szeroko dyskutowany - nawiązywała do niego np. danah boyd podczas wykładu otwierającego SXSW. Boyd główny nacisk kładzie na twórców nowych narzędzi, takich jak Google Buzz czy Facebook i ich obarcza odpowiedzialnością za ochronę prywatności użytkowników. Tym samym wpisuje się ona po części w tapscottowe "pokolenie sieci", traktujące technologię jak coś przezroczystego. O ile jednak w przypadku pralki nikt nie miałby pretensji do jej twórców po użyciu niewłaściwego programu, to tak w przypadku serwisów internetowych, boyd atakuje właśnie ich i oskarża m.in. o to, że ludzie nie potrafią zarządzać ustawieniami prywatności w serwisach społecznościowych.

Obserwując przez ostatnie tygodnie swoich znajomych, coraz intensywniej migrujących z Naszej-Klasy do Facebooka, zauważyłam, że ludzie, którzy na NK ukrywają swoje zdjęcia i komentarze, na FB czynią je widocznymi dla wszystkich. Zauważyłam też, że ci, którzy dawno nauczyli się nie wierzyć w łańcuszki internetowe, dołączają do grup, w których oferuje im się darmowego iPada czy MacBooka ("testerzy poszukiwani!") w zamian za rozesłanie zaproszeń do określonej liczby znajomych. W zderzeniu z nowym narzędziem, jakim jest Facebook, jego rozliczne aplikacje, grupy i fanpage, brakuje kompetencji, pozwalających trzeźwo ocenić i zastosować nowe możliwości. Traktowanie tej technologii jako czegoś zupełnie przejrzystego, równego powietrzu, jest co najmniej naiwnością.

wtorek, 22 września 2009

Od kilku miesięcy publikuję swoje artykuły na Interaktywnie.com. Komentarze pod tekstami są zwykle na bardzo wysokim poziomie, komentatorzy powiększają moją wiedzę, uzupełniają artykuły o ciekawe linki czy przemyślenia. Podobnie stało się w przypadku ostatniego tekstu, poświęconego tematyce zmienności mody, obowiązującej również w świecie społeczności internetowych.

Wśród komentatorów pojawiła się teza, że internauci nie zwracają uwagi na serwis, a największą wartością są dla nich po prostu więzy i wybierają te serwisy, gdzie mogą znaleźć swoich znajomych:

Członkowie społeczności są przywiązani do siebie (!!!) a nie do jakiejś tam platformy. Czy będzie się ona nazywała MySpace, Grono, Fb czy NK.

Teza ta jest, moim zdaniem, mocno naciągana. Gdyby faktycznie tak było, ludzie nie migrowaliby z pierwszych serwisów, na których założyli swoje profile - przecież w chwili, gdy zbudują tam społeczność znajomych, nowy serwis nie powinien mieć im nic do zaoferowania.

Tak jednak nie jest. Podobnie, jak w dużych miastach obserwować można zmieniającą się modę na kluby (co sprawia, że miejsce, które kilka miesięcy temu było bardzo popularne, dziś jest niemal zupełnie puste, choć nic się w nim nie zmieniło?), podobnie serwisy społecznościowe odnotowują znudzenie swoich użytkowników.

Komentatorzy zauważyli również, że użytkownicy zmieniają serwisy wspólnie, przenosząc się wraz z całą swoją siecią kontaktów. Nie znam żadnych badań na ten temat, jednak nie do końca jestem w stanie zgodzić się z taką tezą. Pierwsi - tradycyjnie - przenoszą się ci, którzy jako pierwsi interesują się nowinkami, są ich ciekawi i chcą sprawdzić. Raczej nie od razu przyciągają tam wszystkich swoich znajomych z poprzedniego serwisu. Odbywa się to z czasem i chyba nigdy nie dokonuje się w sposób totalny - tzn. część osób decyduje się jednak na pozostanie przy poprzednim serwisie, nawet za cenę utraty części znajomych z kontaktów. Wygrywa lenistwo, przyzwyczajenie, niechęć do zmian.

Jeśli jednak się mylę i ktoś ma wiarygodne dane, świadczące o tym, że jest inaczej i internauci faktycznie przenoszą się całymi społecznościami - chętnie się z tymi badaniami zapoznam :).

środa, 16 września 2009

O forach Gazety.pl miałam napisać już dawno - przy okazji powstania pięciotysięcznego forum. Okazja jednak minęła, obecnie forów jest już ponad 10 tysięcy, natomiast sama liczba postów przekroczyła sto milionów.

Jest więc o czym pisać i co analizować, nie tylko w kontekście imponującej liczby głosów internautów. Ciekawy jest choćby podział kategorii forów. Od zawsze zastanawiało mnie, dlaczego w katalogu Kobieta znajdują się fora związane z modą, urodą i gotowaniem (ok i jedno o feminizmie), natomiast forum Mężczyzna odnaleźć można w katalogu Społeczeństwo. Jak stereotypizować to na całego: katalog Mężczyzna powinien zawierać przecież fora związane z motoryzacją, sportem i grami komputerowymi.

Interesujące jest również, jak w takich grupach/społecznościach ustalane i negocjowane są role pełnione przez poszczególnych dyskutantów. Jeśli tylko pojawiają się oni odpowiednio często i mają wystarczająco wyraziste poglądy, stają się rozpoznawalni przez inne osoby korzystające z tego forum. Większość forów potrzebuje autorytetu, ostatecznej instancji w sporach, osoby, do której zwraca się po radę i której głos traktuje się w pełni poważnie. Autorytet taki powstaje w oparciu o działałalność wyłącznie forumową lub związany jest np. z prowadzeniem blogu czy inną aktywność internauty. Na forum Fitness w latach 2002-2004 takim niekwestionowanym autorytetem był niejaki Jogger, wykazujący się bardzo dużą wiedzą o fitnessie, diecie i kulturystyce. Napisał on prawie 7 tys. postów na tym forum. Forumowicze regularnie zwracali się do niego z prośbą o pomoc w rozmaitych okołosportowych problemach.

Jednak na wielu forach to nie autorytety są jedynymi gwiazdami - bywa, że ta rola odbierana jest im przez trolle. Są to wyjątkowo złośliwi internauci, którzy nierzadko bardzo inteligentnie manipulują dyskusją, by sprowadzić ją na zupełnie inny temat i wywołać wzburzenie u pozostałych dyskutantów. Na forum Moda (i kilku innych) taką osoba jest Tralalumpek. Regularnie próbuje ona obrażać innych, wyśmiewając prezentowane przez nich stroje czy wytykając błędy językowe. Tralalumpek stara się stworzyć swój wizerunek forumowy jako osoby "bywałej w świecie", o wyrafinowanym smaku i nieskalanych manierach. Co charakterystyczne dla trolli, ma ona wielu zwolenników, jak i przeciwników. Sa więc osoby, które niecierpliwie czekają, aż zabierze ona głos w dyskusji, jak i takie, które zastrzegają, że mają ją w ignorowanych użytkownikach forum.

Warto pamiętać, że dla części osób to troll może być właśnie autorytetem, to jego wypowiedzi mogą być traktowane jako ciekawe i ważne. Trudno jest więc przeprowadzić tutaj wyraźną granicę pomiędzy tymi dwoma rolami. Na pewno obie zbliża do siebie aktywność na forum i rozpoznawalny styl wypowiedzi.

Pisząc o forach dyskusyjnych należy jeszcze pamiętać o osobach, o których nie wiadomo za wiele, oprócz tego, że są. Odsetek internautów nie zabiera głosu na forum, a przynajmniej nie w pierwszej fazie - ta często bywa poświęcana na obserwowanie zachowań uczestników dyskusji, poznawanie obowiązujących norm i wartości oraz zapoznawanie się z tematyką forum. Dopiero po fazie obserwacji część z nich przechodzi do aktywnego uczestnictwa w forach dyskusyjnych - początkowo zwykle zabierając głos w cudzych dyskusjach, z czasem jednak ośmielając się i tworząc również własne wątki.

Więcej danych statystycznych o gazetowych  forach znaleźć można tutaj. Warto też przeczytać rozmowę z Anną-Marią Siwińską, opiekunką gazetowych forów (znaną szerzej jako Siwa) i sprawdzić, jakim się jest użytkownikiem forum.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 24