Web 2.0, Social Media, blogosfera, mikroblogi i serwisy społecznościowe. Blog Marty Klimowicz
wtorek, 22 lipca 2008
Kilka miesięcy temu Facebook przeprowadził masową akcję kasowania profili fikcyjnych, natomiast w zeszłym tygodniu najpopularniejszy polski serwis społecznościowy przywitał swoich użytkowników zmianą w regulaminie: należało się określić, czy posiadany profil jest "fikcyjny" czy może "rzeczywisty". Jak zostały one zdefiniowane?
Konto fikcyjne jest określeniem profilu prezentującego podmiot nierzeczywisty, czyli taki, który nie odnosi się do osoby Użytkownika zobowiązanego do podania swoich prawdziwych danych. Kontem fikcyjnym może być „klan rodziny Iksińskich” itp.
 
natomiast
 
Konto rzeczywiste odnosi się do konkretnego Użytkownika. Osoba, korzystająca z konta rzeczywistego ma obowiązek podania swoich prawdziwych danych, takich jak: imię, nazwisko, data urodzenia, a także opcjonalnie pozostałych danych. Konta rzeczywistego nie może posiadać jakikolwiek przedmiot, grupa osób itp. Dla tego typu profili udostępniona jest możliwość posiadania konta fikcyjnego.
Różnice między kontami definiowane są również przez dostępne im funkcje; właściciel fikcyjnego profilu nie może korzystać z zapisywania się do szkół czy klas, dyskutowania na ich forach, dodawania zdjęć etc.
 
"Porządki Pana Gąbki" wywołały dosyć ciekawe dyskusje, a pewien głos szczególnie warto przytoczyć:
 
Teraz profile fikcyjne (fake!) są dozwolone, co jest absurdem. To jedno z największych pogwałceń zasad Social Networkingu.
Budowanie sieci społecznej utrzymanej wśród łańcucha moich znajomych, bliskich itd. nie polega na tym, że obok będzie jakaś 'nibylandia', a w niej czerwone kapturki, pudziany, dody czy królewny śnieżki.
Społeczność www to przeniesienie kontaktów ze świata rzeczywistego na wirtualny, jeżeli ma mieć jakikolwiek sens, to tak jak na GL - bez dopuszczania profili fake'owych.
 
Otóż zupełnie nie tak. Sam fakt, że tysiące (miliony?) ludzi tworzy i dodaje do grona swoich znajomych profile kotków, ikon popkultury czy kopytek świadczy o tym, że na pewno nie jest to pogwałcenie żadnej z zasad, wręcz przeciwnie. Istnieje silna potrzeba tworzenia swojego wizerunku - nie tylko poprzez "rzeczywistych" znajomych, których gromadzimy w swojej sieci, ale również poprzez dołączanie do rozmaitych forów tematycznych (ze szkołami czy klasami nie mającymi za wiele wspólnego) oraz przez dodawanie do swoich znajomych tych przedmiotów, zjawisk, które symbolicznie mają oddawać to, jakimi osobami jesteśmy. 
 
To nie jest tak, że internauci i internautki akceptują zaproszenia od "fikcyjnych" postaci, bo są tępi i nie wiedzą, jak je odrzucić. Przyjmują je, ponieważ chcą poczuć się częścią grupy osób noszących to samo nazwisko, chcą pokazać innym, jakiej muzyki słuchają, jakich aktorów lubią i czy bardziej przepadają za kotami, czy za psami. Takie zachowanie dobitnie pokazuje, że samo zapisywanie się do szkół i klas to za mało; w obliczu braku większej liczby dostępnych funkcji, osoby, które korzystają z serwisów społecznościowych znajdują własną kreatywną drogę na wyrażenie siebie. 
 
Moim zdaniem tworzenie "fikcyjnych" profili to nie tylko chęć pokazania innym, kim się jest, ale również istotna informacja zwrotna dla samego serwisu społecznościowego: jest on być na tyle ważny i popularny, że ludzie chcą korzystać z niego na więcej sposobów, niż im to umożliwiono; chcą funkcjonować na nim nie tylko jako absolwenci takiej czy innej szkoły, ale również jako wielbiciele kawy z mlekiem i właściciele sportowego auta.