Web 2.0, Social Media, blogosfera, mikroblogi i serwisy społecznościowe. Blog Marty Klimowicz
czwartek, 08 kwietnia 2010

Najpierw zobaczcie to:

Nie wiem, czy to dziecko faktycznie ma 2,5 roku. Nieważne. Mogłoby mieć równie dobrze dziesięć.

Znacznie ważniejsze jest to, jak sfilmowane dziecko reaguje na iPada - równie onieśmielony w latach 80tych mógłby być pięciolatek, który właśnie dostało nowe klocki do zabawy. Zero zawahania i obawy. Natychmiastowa umiejętność obsługi. Całkowite zrozumienie tego, że otrzymany właśnie przedmiot działa równie dobrze trzymany poziomo i pionowo.

To takie osoby będą nami rządzić za 10, góra 15 lat. To oni będą kręcić filmy i rządzić masową wyobraźnią. To oni będą podejmować decyzje ekonomiczne, wywoływać wojny i zawierać sojusze.

Kosmos.

Tagi: iPad
08:57, socin
Link Komentarze (43) »
wtorek, 06 kwietnia 2010

Czytam obecnie książkę Dona Tapscotta "Cyfrowa dorosłość. Jak pokolenie sieci zmienia nasz świat". I choć wiele z tego, o czym pisze autor, nie dotyczy jeszcze  w znaczącym stopniu naszego społeczeństwa, to jednak to się z pewnością zmieni. Jednym z najciekawszych momentów tej książki (podręcznika?) jest anegdota, mająca dowodzić tego, że dla współczesnej młodzieży (zwanej przez Tapscotta "pokoleniem sieci") nowe media są jak powietrze, są przezroczyste, a umiejętność korzystania z nich rozumie się sama przez się. Tapscott opisuje, jak w 1997 roku wystąpił w telewizyjnym programie, mającym przybliżyć widzom możliwości internetu i zapoznać ich ze sposobami korzystania z niego. Idea tego programu napotkała u jego dzieci na niezrozumienie czy wręcz opór - nie mogły one pojąć, jaki jest sens pokazywania ludziom, w jaki sposób działa internet. Ironizowały, że powinien pojawić się program, w którym prowadzący wprowadzałby widzów w arkana obsługi lodówki, telewizora czy pralki.

Dzieci Tapscotta miały rację - wiele technologii traktujemy zupełnie bezrefleksyjnie, nie musimy wiedzieć, w jaki sposób działa pralka, by wyciągać z niej czyste ubrania. Rzadko kiedy wgłębiamy się w zasady funkcjonowania lodówki, a jednak wciąż mamy w niej świeże jedzenie. Czy jednak te same zasady należy stosować wobec internetu? Bez wątpienia - lodówka i pralka wiele wniosły w życie społeczne, zmieniły sposób przechowywania żywności, zarządzania zapasami czy podejścia do brudu. Jednak rewolucja, do której przyczynił się internet, nieustannie zmienia społeczeństwo i kulturę, w jakiej żyjemy. Czy w związku z tym możemy pozostawać całkiem obojętni na tę technologię i traktować ją jak powietrze?

Mam wrażenie, że m.in. takie podejście sprawia, że wielu osobom brakuje kompetencji do zarządzania swoją tożsamością i prywatnością w sieci. Szczególnie ten drugi temat jest ostatnio szeroko dyskutowany - nawiązywała do niego np. danah boyd podczas wykładu otwierającego SXSW. Boyd główny nacisk kładzie na twórców nowych narzędzi, takich jak Google Buzz czy Facebook i ich obarcza odpowiedzialnością za ochronę prywatności użytkowników. Tym samym wpisuje się ona po części w tapscottowe "pokolenie sieci", traktujące technologię jak coś przezroczystego. O ile jednak w przypadku pralki nikt nie miałby pretensji do jej twórców po użyciu niewłaściwego programu, to tak w przypadku serwisów internetowych, boyd atakuje właśnie ich i oskarża m.in. o to, że ludzie nie potrafią zarządzać ustawieniami prywatności w serwisach społecznościowych.

Obserwując przez ostatnie tygodnie swoich znajomych, coraz intensywniej migrujących z Naszej-Klasy do Facebooka, zauważyłam, że ludzie, którzy na NK ukrywają swoje zdjęcia i komentarze, na FB czynią je widocznymi dla wszystkich. Zauważyłam też, że ci, którzy dawno nauczyli się nie wierzyć w łańcuszki internetowe, dołączają do grup, w których oferuje im się darmowego iPada czy MacBooka ("testerzy poszukiwani!") w zamian za rozesłanie zaproszeń do określonej liczby znajomych. W zderzeniu z nowym narzędziem, jakim jest Facebook, jego rozliczne aplikacje, grupy i fanpage, brakuje kompetencji, pozwalających trzeźwo ocenić i zastosować nowe możliwości. Traktowanie tej technologii jako czegoś zupełnie przejrzystego, równego powietrzu, jest co najmniej naiwnością.