Web 2.0, Social Media, blogosfera, mikroblogi i serwisy społecznościowe. Blog Marty Klimowicz
niedziela, 30 marca 2008
Pisałam niedawno o Szafiarkach - modowej społeczności blogowo-forumowej; dziś ich blogi bardzo przyjemnie mnie zaskoczyły. Dziewczyny postanowiły wykorzystać kapitał spoleczny, jaki zdążyły już zdobyć, by wspólnie zwrócić uwagę na istotny problem raka piersi i słabą ciągle jego wykrywalność w Polsce. Oprócz tradycyjnych zdjęć ze stylizacjami (tym razem w postaci wspólnego kolażu w różu), dziewczyny zamieściły również szereg przydatnych linków z chorobą związanych. 
 
Prawdopodobnie głos przeciętnej osoby w sprawie Tybetu czy profilaktyki raka piersi nie jest w stanie za wiele zdziałać, inaczej jednak może być w chwili, gdy osoby te, dysponujące choćby mikroautorytetem i mikrosławą działają we wspólnym celu. Szafiarki wraz z falą popularności przestały być po prostu zwykłymi blogerkami, jakich w sieci miliony. Stały się autorytetami, teraz wspólnie z tego korzystają, a jestem pod prawdziwym wrażeniem.  
piątek, 28 marca 2008
Poranne trzy godziny bez AdBlocka (nie mam najmniejszego pojęcia co się stało, ale dzięki nieocenionej pomocy prosto z Blipa, wszystko działa już jak należy) przypomniały mi, jak pełen inwazyjnych reklam jest internet. Może właśnie stąd bierze się niechęć ludzi do sieci, ich też denerwują te latające, wyskakujące, samootwierające się okienka, z którymi czasem trudno sobie poradzić? Przy okazji chwilowej niemocy FF, zaczęłam korzystać z Opery i o ile blokowanie reklam nie przysparza żadnych problemów, to jednak nie da się odciąć wszystkiego (a przynajmniej mi nie udało się poradzić z tekstowymi boksami AdSense). Nie wiem, jak ludzie, którzy korzystają z IE radzą sobie z migrenowymi bólami głowy, wywołanymi pulsującymi, skaczącymi i mówiącymi reklamami, serdecznie współczuję, w każdym razie.
 
Zastanawiam się, jak to jest możliwe, że internet istnieje już od kilku dobrych lat, korzystanie z niego to już dla wielu osób banalna rutyna, a jednak ciągle pełen jest naprawdę przerażająco słabych form reklamy. Z jednej strony doskonale rozumiem, w końcu w telewizji też dominują żałosne reklamy proszków do prania z radosnymi paniami, których misja życiowa sprowadza się do opiekowania się pociesznymi urwisami (w tym i mężem); z drugiej jednak strony internauci ciągle jednak znacznie różnią się od telewidzów. Czemu więc ciągle traktuje się ich tak samo i zamiast subtelnego dowcipu wali się ich obuchem w głowę? Serio, ktoś uważa, że ukrywanie krzyżyka tak, by wyłączenie okienka było trudniejsze, jest skuteczne?
 
Ostatnio jednak marketingowcy jakby zauważyli, że pop-upy itp. wkurzają internautów i sięgają po wyrafinowane - we własnym mniemaniu - formy reklamowania, zachowując się nierzadko jak akwizytorzy po półgodzinnym kursie technik perswazyjnych. Ktoś gdzieś usłyszał, że marketing szeptany, virale i web 2.0 i zaczyna się czuć bogiem/boginią reklamy kreatywnej (tu jeden z wielu przykładów).
 
Przypomina mi się dyskusja, która co pewien czas pojawia się w necie, koncentrująca się na tym, czy AdBlock itp. są w ogóle uczciwe; mówi się o blokowaniu wejść z systemów w tego typu blokady reklam wyposażonych. A przecież to nie jest tak, że ludzie nie chcą oglądać reklam; wręcz przeciwnie, świadczy o tym popularność blogów o reklamach traktujących, istnienie dyskusji o nietypowych reklamach czy przesyłanie sobie filmów przez internautów.
czwartek, 27 marca 2008
Konferencja organizowana przez Uniwersytet Warszawski i portal Gazeta.pl, zgłoszenia do końca marca 2008.
 
1 , 2 , 3 , 4