|
Blog > Komentarze do wpisu
The Julie/Julia Project - badanie społeczności internetowejOd piątku w polskich kinach można oglądać film Julie & Julia, oparty na dwóch biografiach - amerykańskiej kucharki Julii Child i blogerki Julie Powell. Ta druga w 2002 roku postanowiła w ciągu 12 miesięcy przygotować wszystkie potrawy, które znalazły się w książce Mastering the Art of French Cooking autorstwa tej pierwszej. Swoje zmagania na bieżąco opisywała na blogu The Julie/Julia Project. Sam film jest rozczarowujący pod wieloma względami (polecam recenzję z Przekroju), znacznie ciekawszy od niego jest artykuł autorstwa Katarzyny Bosackiej, zamieszczony w Wysokich Obcasach. Warto jednak przyjrzeć się blogowi prowadzonemu przez Julie Powell oraz badaniom, które na powstałej wokół niego społeczności przeprowadziła Anita Blanchard. Należy zauważyć, że cytowany artykuł pochodzi z 2004 roku, w przeciągu tych pięciu lat wiele się zmieniło w temacie badania społeczności internetowych, a także rozumienia ich specyfiki. Badaczka zapytała komentatorów i czytelników blogu m.in. o to, czy mają poczucie, że tworzą "wirtualną społeczność". W skali 1-5, gdzie 1 oznacza "zdecydowanie nie", a 5 - "zdecydowanie tak", średnia odpowiedzi wynosiła 3, a więc - "ani nie, ani tak". Natomiast z towarzyszącego ankiecie badania jakościowego, Blanchard wysnuła wniosek, że większość osób badanych nie miała poczucia przynależności do społeczności. Według badaczki, pomimo swojej znacznej popularności, blog Powell nie stworzył społeczności. Zbyt wiele zależało od osoby blogerki i w chwili, gdy przestała ona zamieszczać nowe posty, większość ludzi straciła zainteresowanie tym miejscem w sieci. Nie jestem pewna, czy ten wniosek jest całkowicie uprawniony. Po pierwsze - społeczności nie trwają wiecznie, co jednak nie przekreśla ich wcześniejszego istnienia. Po drugie - przypadek blogerki, która gromadzi wokół swojej strony wiernych komentatorów i czytelników, przypomina nieco blogi Kominka. Charyzmatyczna postać, blogera i unikatowość podejmowanej tematyki (lub sposób jej ujęcia), sprawiają, że społeczność blogowa gromadzi się w jednym miejscu, zamiast rozpraszać się na wielu stronach (jak to ma miejsce w przypadku szafiarek). Po trzecie wreszcie - zaskakuje sam fakt pytania o "poczucie społeczności" jako jedyny wskaźnik istnienia tej wspólnoty. Choćby dlatego, że nie wszyscy definiują społeczność jednakowo - dzieje się tak w obrębie samej socjologii, a co dopiero, gdy o społeczność zapytamy przypadkowe osoby, które nie są związane z naukami społecznymi. Po czwarte i ostatnie wreszcie - fakt, że nie wszyscy komentatorzy i czytelnicy deklarowali, że czują się członkami społeczności, również nie przekreśla jej istnienia. Społeczność skupiona wokół blogu nie musi być przecież tworzona przez wszystkie osoby, które na daną stronę zaglądają. Na marginesie, warto zauważyć, że sprawą filmu blog ponownie ożył. Pod starymi wpisami pojawiają się komentarze osób, które właśnie zobaczyły Julie & Julia. Część z nich pisze o swoim zachwycie zarówno produkcją filmową, jak i samym blogiem, dziękując za inspiracje kulinarne. Inni są rozczarowani:
wtorek, 13 października 2009, socin
TrackBack
|
|