|
Blog > Komentarze do wpisu
Aktualizacja statusów - Facebook vs. TwitterNiedawno przeczytałam dwie ciekawe wypowiedzi na temat różnic między aktualizowaniem statusów na Facebooku i Twitterze. Socjolożka Danah Boyd uważa, że Facebook w większym stopniu jest przestrzenią prywatną niż Twitter. Wynika to z faktu, że znajomości na FB muszą być potwierdzone przez obie strony - tego wymogu nie znajdziemy w serwisie mikroblogowym, gdzie każdy może obserwować dowolną osobę bez jej zgody. Tym samym, zdaniem Boyd, Facebook w większym stopniu pobudza do interakcji - statusy pojawiają się na stronach wszystkich znajomych, którzy w łatwy sposób mogą na nie zareagować, choćby przez ich "polubienie". Ciągle jednak jest to rozmowa pomiędzy osobami, które się znają. W przypadku Twittera możemy nawiązać dialog z kimś zupełnie nieznajomym, tylko dlatego, że zainteresował nas status tej osoby, linkowany przez nią film czy komentarz do bieżacych wydarzeń politycznych. Rozmowa ta toczy się w publicznej przestrzeni, co oznacza, że jest widoczna dla każdego użytkownika serwisu (o ile, oczywiście, jej uczestnicy nie zdecydują się na wykorzystanie prywatnych wiadomości i ukrycie swojego dialogu przez postronnymi internautami). Natomiast według Roberta Scoble'a tym, co w największym stopniu odróżnia czynność aktualizowania statusu na Facebooku od tego samego na Twitterze, jest możliwość dokonania wyboru, czyje wypowiedzi mają być dla nas widoczne. Facebook sprawia, że widzimy nie tylko statusy czy zdjęcia naszych znajomych, ale także komentarze zamieszczane przez ich znajomych. Niekoniecznie muszą to być osoby, które są dla nas interesujące, może się wręcz zdarzyć, że z wielką chęcią zignorowalibyśmy ich obecność w tym samym serwisie społecznościowym. To jednak można znacznie łatwiej zrobić na Twitterze - wyświetla on tylko te statusy, które faktycznie chcemy widzieć, pochodzące od osób, które samodzielnie wybraliśmy do obserwowania. Zastanawiam się, co dla mnie stanowi największą różnicę w aktualizowaniu statusów na Blipie i Facebooku. Z całą pewnością - tego pierwszego używam znacznie częściej, nie tylko do dodawania nowych blipnięć, ale także do rozmów z innymi użytkownikami. Coraz częściej używam go zamiast komunikatorów czy mejli. Status na Facebooku aktualizuję znacznie rzadziej i w sumie tego samego oczekuję od swoich tamtejszych znajomych. To zapewne kwestia przyzwyczajenia, byłabym jednak zdziwiona, odnajdując na FB ten sam rodzaj nadprodukcji statusów, jaki czasem można zaobserwować na Blipie. Ciekawi mnie jeszcze jedna kwestia - w ostatnim czasie można zauważyć pojawianie się na FB osób, które przez kilkanaście ostatnich miesięcy intensywnie korzystały z jednej tylko społeczności internetowej. Często są to te same osoby, które przez ostatnie tygodnie dzielnie wklejały tam kolejne kody, mające zlikwidować mechanizm publikowania statusów. Ba, niektóre z nich ciągle to robią - nie zauważam jednak, by przeszkadzały im statusy na Facebooku. Zastanawiam się, jak sobie z tym radza? czwartek, 29 października 2009, socin
TrackBack
Komentarze
Gość: hazan, 133-to2-1.acn.waw.pl
2009/10/29 20:28:57
Ja zauważyłem ostatnio sporą aktywność na Facebooku - napiszę zresztą o tym bo sprawa wydaje się ciekawa. Mając ok 350 znajomych zauważam znacznie większą aktywność niż np na Twitterze gdzie obserwuje mnie 700 osób.
2009/10/30 09:07:07
Hazan, ale na Twitterze pewnie znacząca część kont to konta spamerskie? Ja tam w ogóle się nie udzielam, a trochę osób mnie obserwuje - 41 dokładnie.
2009/10/31 09:43:00
Ja mam jednak nieodparte wrażenie, że większość tych, co wklejali różne bzdury, żeby się pozbyć śledzia, to wcale nie byli ludzie, którym on nie pasował. Być może trochę takich osób to jakoś zapoczątkowało, ale reszta poszła za nimi niemal na oślep. Widziałam, kto z moich znajomych tak robił. Wśród nich znikomą część podejrzewałabym o to, że dokonali świadomego wyboru. Reszta zrobiła to, bo skoro innym się śledź nie podobał, to im też nie mógł. Założę się, że gdyby ich zapytać, nie potrafiliby odpowiedzieć, co im się w tej rybie nie podobało. Był to jednak jakiś tręd, że śledzik jest be więc trzeba było za nim iść.
Gość: szogun85, v03-15.opera-mini.net
2009/10/31 18:39:55
zgadzam się co do tego, że walka ze śledzikiem to efekt owczego pędu, użytkownicy NK po prostu ruszyli za jakąś "awangardą"-być może to byli Ci którzy chcieli, a nie starczyło im odwagi na usunięcie konta, którzy chcą być lepsi od pospolitego NK-owca ;)
Gość: KrzysB, iuv90.internetdsl.tpnet.pl
2009/11/14 07:11:53
witam,
zgadzam sie co do wiekszej prywatnosci fb. oprocz roznicy software'owej jaka stanowi koniecznosc potwierdzenia znajomosci z dana osoba jest rowniez kwestia swiadomego wyboru. ja na przyklad dodaje na fb tylko osoby, ktore poznalem osobiscie. w kazdej chwili mozna bowiem wyslac zaproszenie np. chrisowi broganowi, ktory (co wiem) odpowie na nie pozytywnie, pytanie tylko po co. jesli ktos ma taki powod, to ma taka mozliwosc. mozna tez i tak chronicle.com/blogPost/Course-Requirement-Friend/8827/?sid=wc&utm_source=wc&utm_medium=en bazujac na swoim przykladzie zgadzam sie z @socin co do kont spamerskich na twiterze. codziennie sprawdzam nowych 'followers', wlacznie z wejsciem na strone internetowa, jesli takowa jest zamieszczona. ok 70% to spam, 20% to osoby ktore odwdzieczaja sie 'followingiem' a pozostale 10% to osoby ktorych profile zaczynam czytac, z uwagi na to o czym pisza lub czym sie zajmuja, po tym jak znalazly mnie (domniemywam) czytajac profile swoich 'followers' lub via hashtags. weryfikacja jakosci kontaktow na twitterze nastepuje przez @, DM, komentarze na blogach, FF i RT na ostatnim miejscu. co do sledzika, to podpisuje sie pod opinia @naturegirl i @szoguna85 mowiaca o owczym pedzie. nie moglem wyjsc z podziwu nad wytrwaloscia co po niektorych moich znajomych w usuwaniu sledzika. glownie byly to osoby, dla ktorych NK byla jedynym serwisem spolecznosciowym, z ktorego korzystali. 2009/11/20 13:10:40
Mnie bardziej zastanawia, dlaczego ludzie w ogóle używają Twitterów. Co jest w tym ciekawego?
|
|