Web 2.0, Social Media, blogosfera, mikroblogi i serwisy społecznościowe. Blog Marty Klimowicz
Blog > Komentarze do wpisu

Społeczności internetowe - nie tylko więzi

Od kilku miesięcy publikuję swoje artykuły na Interaktywnie.com. Komentarze pod tekstami są zwykle na bardzo wysokim poziomie, komentatorzy powiększają moją wiedzę, uzupełniają artykuły o ciekawe linki czy przemyślenia. Podobnie stało się w przypadku ostatniego tekstu, poświęconego tematyce zmienności mody, obowiązującej również w świecie społeczności internetowych.

Wśród komentatorów pojawiła się teza, że internauci nie zwracają uwagi na serwis, a największą wartością są dla nich po prostu więzy i wybierają te serwisy, gdzie mogą znaleźć swoich znajomych:

Członkowie społeczności są przywiązani do siebie (!!!) a nie do jakiejś tam platformy. Czy będzie się ona nazywała MySpace, Grono, Fb czy NK.

Teza ta jest, moim zdaniem, mocno naciągana. Gdyby faktycznie tak było, ludzie nie migrowaliby z pierwszych serwisów, na których założyli swoje profile - przecież w chwili, gdy zbudują tam społeczność znajomych, nowy serwis nie powinien mieć im nic do zaoferowania.

Tak jednak nie jest. Podobnie, jak w dużych miastach obserwować można zmieniającą się modę na kluby (co sprawia, że miejsce, które kilka miesięcy temu było bardzo popularne, dziś jest niemal zupełnie puste, choć nic się w nim nie zmieniło?), podobnie serwisy społecznościowe odnotowują znudzenie swoich użytkowników.

Komentatorzy zauważyli również, że użytkownicy zmieniają serwisy wspólnie, przenosząc się wraz z całą swoją siecią kontaktów. Nie znam żadnych badań na ten temat, jednak nie do końca jestem w stanie zgodzić się z taką tezą. Pierwsi - tradycyjnie - przenoszą się ci, którzy jako pierwsi interesują się nowinkami, są ich ciekawi i chcą sprawdzić. Raczej nie od razu przyciągają tam wszystkich swoich znajomych z poprzedniego serwisu. Odbywa się to z czasem i chyba nigdy nie dokonuje się w sposób totalny - tzn. część osób decyduje się jednak na pozostanie przy poprzednim serwisie, nawet za cenę utraty części znajomych z kontaktów. Wygrywa lenistwo, przyzwyczajenie, niechęć do zmian.

Jeśli jednak się mylę i ktoś ma wiarygodne dane, świadczące o tym, że jest inaczej i internauci faktycznie przenoszą się całymi społecznościami - chętnie się z tymi badaniami zapoznam :).

wtorek, 22 września 2009, socin

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2009/09/28 10:46:10
Efekt nowości rzutuje na mobilność. Zmieniamy serwisy powodowani także poczuciem znużenia, rutyny, oczywistości, która zabija atrakcyjność. Moda, też robi swoje.
Te odczucia są uniwersalne i stąd wrażenie wspólnotowości, która zdaje się być namacalne, gdy wraz z innymi - ot tak, w "naturalny sposób" - nagle odnajdujemy się wszyscy - ci sami - na FB albo innym portalu.
-
Gość: tetul, *.czarnet.pl
2009/10/12 18:12:32
Second life działa na podobnych mechanizmach, obowiązują podobne zasady co w realu.. Większość członków danej grupy istniejącej w internecie, istnieje w w kilku grupach równolegle. Pojawia się innowator, inicjator zmian który dostrzega nowe pole do "zabawy" czy innej aktywności, zachęca członków swojej dotychczasowej grupy. Część jest odrau za, inni nieco oporni - wahają się, mogą też pojawić się buntownicy, którzy nie skorzystają z nowej oferty. A wszystko faktycznie wypływa m.in. z trendu jaki aktualnie jest na topie, taki swoisty paradygmat :) Potrzeba realizacji, ciekawości.. człowiek to wszak zwierzę mające określone potrzeby! Nuda zbytnio mu doskwiera. O współczesnym nomadyźmie pisze Maffesoli.. "plemiona choć naznaczone piętnem tymczasowości i wynikającym z niej wymiarem tragicznym, działają jednak na korzyść mechanizmu przynależności. W każdej dziedzinie trzeba w mniejszym lub większym stopniu uczestniczyć w duchu zbiorowym"