Web 2.0, Social Media, blogosfera, mikroblogi i serwisy społecznościowe. Blog Marty Klimowicz
Blog > Komentarze do wpisu

Chronienie prywatności w sieci

Kilka dni temu PBI na swojej stronie poinformowało o tym, że "polscy internauci nie chronią swojej prywatności". Rozumiem, że miało być w tonie alarmistycznym, ale ponadto już niewiele rozumiem.

Relacja z wyników badań nie tłumaczy, jak rozumiana jest prywatność. Główny nacisk kładziony jest na podawanie przez internautów daty urodzin, imienia i nazwiska, miejsca zamieszkania etc. Dla mnie prywatność to coś zdecydowanie innego, niż udostępnienie w necie swojego numeru telefonu czy daty urodzin. Czy badani faktycznie wskazali na te informacje jako najbardziej prywatne i dlatego PBI właśnie nimi się zainteresowało? Czy też było to odgórnie narzucone?

Jak się do jakkolwiek rozumianej prywatności ma informacja, że "niemal 90 proc. ankietowanych ma darmowe konta pocztowe, a niewiele mniej (87 proc.) - profil w komunikatorze"? Czy to znaczy, że do zabójstwa prywatności przyczynia się również posiadanie numeru telefonu oraz skrzynki pocztowej?

I dalej w tym tonie, z zaskakującym podsumowaniem autorstwa Sławka Pliszki z PBI:

Zadziwiająca jest łatwość z jaką internauci umieszczają swoje prywatne dane w sieci. Tym bardziej, że nie zachowują się tak w świecie rzeczywistym.

Internet jest rzeczywisty. Komunikacja za pośrednictwem internetu jest rzeczywista. Nie tworzy się tu żadne drugie życie, nie ma co szukać sensacji. To, co prawdziwe i w pełni rzeczywiste jest przecież wystarczająco fascynujące.

Dla mnie samej prywatność w sieci to coś zupełnie innego, niż ukrywanie swoich danych osobowych. Pisałam już o tym kiedyś. Prywatność to te setki tysięcy zdjęć, które lądują na Naszej-Klasie, bezwstydnie odsłaniając przed innymi więzi łączące nieznajomych ludzi. Prywatność to lista odsłuchanej muzyki, którą odnotowuje Last.fm. Prywatność to określanie na Facebooku swojej sytuacji związkowej oraz zaznaczanie książek, które się aktualnie czyta.

Tak w sieci, jak i poza nią, prywatność jest tym, co decydujemy się dzielić z wybranymi ludźmi. Uczymy się stawiać granice i wyznaczać je według swoich potrzeb. I tak, jak niektórzy nie są świadomi, że ich rozmowa w pociągu może być słyszana przez wielu przypadkowych współpasażerów, tak nie wszyscy zdają sobie sprawę z tego, że ich zdjęcia na Naszej-Klasie może oglądać każdy. Albo wcale nie - doskonale o tym wiedzą i właśnie dlatego to robią? Odpowiedź plasuje się zapewne gdzieś między "trudno powiedzieć" a "to zależy", nie da się jej jednak znaleźć w publikacji PBI.

wtorek, 21 lipca 2009, socin

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
Gość: tom, aarb37.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/07/21 20:18:53
Lubie to
-
2009/07/21 20:25:50
Pomijając (wątpliwą) wartość merytoryczną przywołanych badań, mnie też mocno zastanawia, dlaczego często i internet nazywany jest tym "drugim światem". Pozdrawiam.
-
Gość: enzo007, abci126.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/07/21 21:57:05
Zgadzam się z wpisem Autorki. Nie ma co podnosić larum z powodu zostawienia kilku danych w sieci. Dużo więcej o sobie mówimy przypadkowym ludziom na imprezie a nawet na przysłowiowym papierosie. Ale może PBI też odczuwa sezon ogórkowy i trzeba o czymś napisać aby przypomnieć światu o swoim istnieniu :)
-
Gość: nemessica, nat-4.interq.pl
2009/07/23 15:43:29
A moim zdaniem kwestia, ktora powinna zostac przedyskutowana, tudziez wyraznie nakreslona to granica pomiedzy poufnoscia a prywatnoscia danych powierzanych mocy serwerow chroniacych ich tresc oraz osobistych informacji DOBROWOLNIE podawanych do sieci; To zagadnienie bardzo dyskusyjne imho...