Web 2.0, Social Media, blogosfera, mikroblogi i serwisy społecznościowe. Blog Marty Klimowicz
Blog > Komentarze do wpisu

Prowadzenie blogów równoległych bez autocenzury

Blogi, które trafiają zwykle do pojemnej szufladki blogów-dzienników, pisane są przede wszystkim przez nastolatki, ale również przez bankowców, lekarki, barmanów czy emerytów. I choć z definicji ich autorzy nie  ujawniają zwykle swojego imienia i nazwiska, to jednak wielu z nich wraz z upływem czasu decyduje się choć na częściowe odkrycie i udostępnienie większej liczby danych na swój temat. Stali czytelnicy takiego blogu mogą więc poznać wiele osobistych informacji związanych z osobą blogera -  imię i nazwisko, numer Gadu-Gadu, adres zamieszkania, miejsce pracy oraz wiele innych tego typu szczegółów. 
 
Wraz z upływem czasu, kiedy więzy między blogerem a komentatorami stają się coraz silniejsze, zaś ich interakcje coraz bardziej częste i intymne, ci drudzy zaczynają mieć pewne oczekiwania wobec piszącego. Wydaje im się, że w pewien sposób poznali blogera, wiedzą, jak powinien on się zachowywać w określonych sytuacjach, jak powinno wyglądać jego życie osobiste i co jest dla niego najlepsze. 
 
Sam bloger również zżywa się ze swoimi komentatorami, zaczyna odczuwać, że są oni w jakiś sposób mu bliscy, znają wiele szczegółów z jego życia, których nie ujawnia innym osobom - jednak równocześnie nie mają oni większego obrazu. Wiedzą tylko tyle, ile dana osoba zdecyduje się napisać (chyba, że są oni szczególnie dociekliwymi internautami i rozpoczynają prywatne śledztwo, szukając blogera w różnych społecznościach, chcąc poszerzyć swoją wiedzę na jego/jej temat). 

Z czasem bloger staje się także coraz bardziej śmiały i może podać adres swojego dziennika również osobom, które spotyka codziennie - w pracy czy w szkole. To daje możliwość odsłonięcia się przed tymi, którzy są mu bliscy, a z którymi czasem może brakować odwagi, by przeprowadzić poważną rozmowę czy zwierzyć się ze zmartwień. Blog staje się swego rodzaju bezpieczną przestrzenią, pozwalającą dwóm stronom na stworzenie silniejszych relacji i dokonywanie wyznań. 
 
Powstanie takiej społeczności może stać się jednak również kulą u nogi blogera, który ponownie zaczyna odczuwać wstyd - tym razem nie przed wyznaniami twarzą-w-twarz a napisaniem czegoś na blogu, który czytany jest przez dalszych i bliższych znajomych. Pojawia się tęsknota za początkową anonimowością, gdy blog czytany był wyłącznie przez przygodnych czytelników, znikających bez śladu. Mając świadomość, że kolejne wpisy czytane są przez coraz większą liczbę osób, niektórzy blogerzy decydują się na założenie swojego alternatywnego bloga, czasem zahasłowanego, czasem dostępnego i bez hasła, jednak prowadzonego pod innym nickiem. Nie powiadamiają o nim swoich czytelników - lub informują, ale na zasadzie: mam, ale adresu nie podam. Nowy blog pozwala blogerowi na ujawnianie swoich prawdziwych uczuć, bez obawy o niemal natychmiastową reakcję ze strony komentatorów. Na jednym blogu - "oficjalnym" - bloger pisze więc o szczęśliwym związku, na drugim zaś - "ukrytym" - bez zahamowań opisuje swoje przygodne romanse i skoki w bok. 
 
Bloger może stać się więc ofiarą swojego sukcesu (nawet jeśli na bardzo mikroskalę), zostając uwięzionym przez oczekiwania komentatorów. Blog, który miał być odtrutką na brak porozumienia i osłabione więzy, doprowadzić może do sytuacji, w której jego twórca czuje się zmuszony do zejścia do "podziemia" i pisania pod alternatywnym pseudonimem. 
piątek, 12 grudnia 2008, socin

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
Gość: PLUTO, apn-77-115-28-142.gprs.plus.pl
2008/12/12 11:31:55
A na trzecim można poczytać poczytać o rozterkach związanych z prowadzeniem dwóch poprzednich :)
-
Gość: p., chello089078187154.chello.pl
2008/12/12 12:31:17
Nie wspomiałaś jeszcze o jednym mechanizmie radzenia sobie - hasłowanie bloga i skomplikowane zarządzanie dostępem przez, hmm, mikrocelebrytę ;-) Może jest to krok w nieco inną stronę - ale patrząc na zamieszanie w towarzyskim kociołku, które zwykle temu hasłowaniu towarzyszy to niemal temat na osobną notkę.
-
2008/12/12 14:00:28
To ciekawe, ale - powiedziałabym - takie dość 'serialowe' (świat, jaki jest, każdy widzi, co doprowadza do swoistego 'nie-do-widzenia' w odniesieniu do pewnych niuansów i subtelności zarówno świata, jak i samego pisania; tak, życie stało się telenowelą).

Czyli prowadzenie bloga zamiast być czynnością podważającą dominujące kody (bo to - podobno - zasadnicza cecha autobiograficznej opowieści), jedynie te kody reprodukuje..

Przynajmniej wiem, dlaczego czasem muszę się tłumaczyć z 'takiego niejasnego' pisania ;-).
-
2008/12/12 15:11:17
to bardzo ciekawe co piszesz, sam prowadzę blog/stronę domową, skierowaną głównie do rodzinki i znajomych (fotki z wakacji, urodzin córy, itd).

W międzyczasie założyłem blog całkiem anonimowy, dla wybadania czy znajdą się czytelnicy na takie 'pisarstwo' bardziej niepoprawne politycznie, a w dodatku bardzo nie chciałbym aby ktokolwiek z firmy skojarzył go ze mną, więc pilnuję się mocno aby nie odnosić się do miejsc i wydarzeń po ktyórych można byłoby mnie wykryć,

Mam też jeden 'półanonimowy' - czyli jeśli ktoś mnie zna to z notek może się zorientować kto go pisze, dopiero go zacząłem służy mi za coś w rodzaju blipa ale z większą ilością znaków :) czyli jak coś mi leży na sercu ale nie chcę dzielić tego ze znajomymi albo rodziną, to tam skrobię, w nadziei że ktoś rzuci komentarz typu 'nie przejmuj się stary, też tak mam' :)


tak, ja sam zaczynam się powoli gubić :)
-
2008/12/12 16:11:24
Blog oficjalny dla żony/męża i drugi dla kochanki/kochanka? Nie spotkałam się, ale to ciekawe zjawisko.
Myślę,że jeśli ktoś postępuje źle - zawsze będzie pisał z ukrycia,nawet jeśli będzie wydawało się że się nie wstydzi swego postępowania. Można pisać pod pseudonimem(nawet pod kilkoma) a nadal pozostawać nieanonimowym np. podając link do profilu na serwisie społecznościowym.
Natura ludzka nie czyni nas świętymi. Jak ktoś jest nieuczciwy, to musi się z tym kryć, bo grozi mu piętnowanie przez społeczeństwo. Niemoralne postępowanie, jakkolwiek pospolite, nadal jest (przynajmniej w Polsce) czymś wstydliwym, godnym potępienia itp.
Jest jeszcze druga strona medalu, otóż lęk przed obcym człowiekiem. Ludzie przesadnie nieufni nie tylko nie podają linka do profilu ze społecznosciówki, czy nie ujawniają imienia i nazwiska. Nie chcą nawet podać e-maila czy numeru telefonu. Boją się nie_wiadomo_czego. Z obserwacji(długoletniej, wszak w sieci społecznej jestem od lat) są to luzie maksymalnie nieszczerzy knujący różne małe intrygi. Także w bezpardonowy sposób obrażający innych. Net jest dla nich kloaką, gdzie wylewają swoje żale i frustracje(może nawet opisują zboczenia). Boją się podać swoje personalia, bo zazwyczaj mają w sieci oraz realu wielu wrogów. Dlaczego ich mają? Bo ich nie raz obrazili/zaszkodzili im.
Serdeczni i otwarci ludzie, nawet pod nickiem nie ukrywają swoich personaliów za wszelka cenę. Może nie ujawniają ich ogółowi, ale zazwyczaj społeczność okołoblogowa wie kim są jak i również to jak wyglądają.
-
2008/12/12 17:54:11
Mechanizmy kontroli dostępu są przydatne w takich sytuacjach. Niektóre platformy blogowe umożliwiają jacy użytkownicy mogą odczytywać określone notki (vide jogger.pl) - dość często jest to wykorzystywane. Na zasadzie, że tylko bliżsi znajomi mają dostęp do bardziej osobistych notatek.
-
2008/12/12 19:06:16
Ta notka dokładnie opisuje proces, który zaszedł w moim blogowaniu. :)
-
2008/12/12 19:18:16
@ Gość: q84_fH, 77.252.47.93 - sęk w tym, że w pewnym momencie możesz sobie uświadomić, ze za wiele osób ma dostęp do notek prywatnych i wywalenie ich z tej listy wywołałoby zamieszanie towarzyskie.
-
Gość: Dawid Zaraziński, awa218.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/12/12 20:37:56
Przede wszystkim witam, pozdrawiam szczególnie ciepło autorkę bloga :) W nawiązaniu do tego i poprzedniego wpisu, chciałbym nadmienić jedynie, że świat, w którym internauci sygnowaliby swoim nazwiskiem wszystko co robią - jest równie bliski mojemu sercu, co niemożliwy do zaistnienia. Ale może ktoś powie - nudno by było?

Pozwalam sobie także podlinkować do mojego bloga, gdzie zainspirowany wspomnianymi wpisami trochem żem napisał :)
-
2008/12/12 21:31:20
Zerkam od czasu do czasu na tego bloga i nieodmiennie pojawia mi się jedno pytanie, na które bardzo chciałbym aby autorka odpowiedziała:
Dlaczego ten blog się nazywa "socjologia Internetu", skoro dotyczy praktycznie wyłącznie blogów i serwisów społecznościowych? A przecież Internet - także w aspekcie socjologicznym - to coś więcej niż tylko blogi i serwisy społecznościowe, ba, nawet śmiem twierdzić że DUŻO więcej...?
-
2008/12/13 02:08:35
Ciekawe spostrzezenia,pozdrawiam ;-)
-
Gość: tigra-gdynia.bloog.pl, chello089078074191.chello.pl
2008/12/13 20:56:23
...
Anonimowość w sieci jest złudna,
a wirtualne życie bywa równie realne jak rzeczywiste.
...
-
2008/12/14 17:37:48
"...ich autorzy nie ujawniają zwykle swojego imienia i nazwiska, to jednak wielu z nich wraz z upływem czasu decyduje się choć na częściowe odkrycie i udostępnienie większej liczby danych na swój temat. Stali czytelnicy takiego blogu mogą więc poznać wiele osobistych informacji związanych z osobą blogera..."

Jest to dość surrealistyczne podejście do sprawy, ale niestety zdarza się. Można nie podawać swojego imienia i nazwiska, ale jednocześnie osoba może mieć ten sam nick w różnych serwisach społecznościowych, czy miejscach takich jak Blip. Może podawać olbrzymią ilość szczegółów ze swojego życia, nieraz bardzo intymnych, a jednocześnie prosić znajomych o niepodawanie na ich stronach odnośników do jej bloga. Może odwiedzać internetowych znajomych i opisywać to, tak, że łatwo ją zidentyfikować.

Ta postawa mnie zadziwia. Albo się prowadzi bloga pod własnym imieniem i nazwiskiem albo prowadzi zupełnie anonimowego. Można oba, sam mam/miałem lekko licząc kilkanaście blogów.

A bycie anonimem niestety w Internecie kojarzy mi się jak najgorzej już od czasu dyskusji w Usenecie w drugiej polowie lat dziewięćdziesiątych. I jakoś to nie zmienia się na lepsze...
-
Gość: fisza, dfr106.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/12/14 21:30:56
opisalas proces bliski temu jaki zaszedl w moim blogowaniu.
-
Gość: K., abqb232.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/03/29 22:14:09
"@ Gość: q84_fH, 77.252.47.93 - sęk w tym, że w pewnym momencie możesz sobie uświadomić, ze za wiele osób ma dostęp do notek prywatnych i wywalenie ich z tej listy wywołałoby zamieszanie towarzyskie."

Socin: akurat na joggerze niekoniecznie - po prostu zakłada się wyższy poziom, do którego już nie daje się dostępu wszystkim oglądającym niższy - a oni nawet o tym nie wiedzą;)i