Web 2.0, Social Media, blogosfera, mikroblogi i serwisy społecznościowe. Blog Marty Klimowicz
Blog > Komentarze do wpisu

Gratulacje dla autora pierwszego polskiego doktoratu o blogosferze

Miałam o tym nie pisać, bo nie uważam, że na wszystkie komentarze warto odpowiadać i że z każdym warto polemizować. Ale czasem trzeba zabrać głos, choćby po to, żeby nie pozostać bierną. 
 
Porównajcie reakcje na dwie, dosyć podobne informacje - dotyczące zdobycia tytułu doktora. W pierwszej sytuacji Danah Boyd, amerykańska socjolożka, na swoim blogu informuje o tym sukcesie. W drugim przypadku, Agora chwili się doktoratem na temat blogów autorstwa psychologa Jana M. Zająca - pierwszym  na ten temat w polskiej nauce, który powstał po części pod jej skrzydłami. Ta wiadomość natychmiastowo wywołuje falę negatywnych komentarzy.
 
Widzicie, jak różne są reakcje? U Boyd kilkadziesiąt komentarzy z gratulacjami, na jednym z polskich blogów - nagonka (i tak, rozumiem, że miejsca zamieszczenia tych informacji są różne, możliwe, że gdyby dr Zając zamieścił taką wiadomość na swoim blogu, otrzymałby same gratulacje; choć z drugiej strony mógłby się też dowiedzieć, że nie powinien się tak obnosić ze swoimi sukcesami). 
 
To, co dzieje się w komentarzach na AntyWebie, bez wątpienia wynika z tego, co o samym doktoracie - absolutnie sobie nieznanym - raczył napisać autor blogu. Grono jego wiernych czytelników poczuło się zachęcone do kontynuowania negatywnych komentarzy. Pomijając pracownika Agory - Olsa, ani jedna osoba, która w komentarzach stała się samozwańczym znawcą internetu w ogólności, a blogosfery i prowadzenia badań naukowych w szczególności, nie zdradza się ze znajomością treści doktoratu. To jednak nie przeszkadza komentatorom w jednoznacznie negatywnym wypowiadaniu się na temat badań przeprowadzonych przez Zająca. Komentatorzy ci są konsekwentni w swojej ignorancji - ani jedna osoba, krytykująca Zająca, nie zna żadnych innych jego badań czy publikacji, raczej słabo, jak na osoby tak biegłe w tematyce internetowej. 
 
Wyciąganie wniosków o pracy doktorskiej na podstawie informacji prasowej jest czymś tak nieprawdopodobnym, że gdybym na własne oczy tej dyskusji nie widziała - nie uwierzyłabym. Nie wiem, co kieruje tymi osobami? Absolutny brak zrozumienia? Niechęć do kogoś, kto osiągnął sukces? 
 
Wiem, że wstydzić powinien się ten, kto robi, a nie ten, co widzi, ale i tak - jestem zażenowana i z tego miejsca chciałabym serdecznie pogratulować dr. Janowi M. Zającowi, który w pełni zasłużył na otrzymanie tytułu doktora z wyróżnieniem. 
 
Aktuallizacja: warto zwrócić uwagę na fakt, że Grzegorz Marczak z AbtyWeb przyznał się do swojej pomyłki - cenna umiejętność. 
wtorek, 16 grudnia 2008, socin

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2008/12/16 08:37:05
Nie wszyscy są na nie. Nie zgadzam się ze wszystkimi wnioskami z wpisu na AntyWebie, dodałem tam zresztą swój komentarz. Może niejasno sformułowałem swoją myśl, ale chodzi mi przede wszystkim o to, że chciałbym najpierw poznać całość pracy, aby móc obiektywnie odnieść się do zawartości, bo bez tego nijak nie da się jej ocenić. Poza tym pojawia się tam zarzut wobec kadry naukowej, dotyczący nieznajomości internetu - o ile internet coraz rzadziej jest dla grona naukowego nieznaną nowinką, o tyle jeszcze blogi wciąż pozostają czymś nieznanym, przynajmniej dla części kadry (przekonałem się o tym pisząc swego czasu artykuł naukowy poświęcony blogom, najpierw musiałem wyjaśnić o czym tak naprawdę piszę, dopiero potem mogłem rozmawiać dalej o tezach i wnioskach).
-
2008/12/16 08:44:26
Socin: "Pomijając pracownika Agory - Olsa, ani jedna osoba, która w komentarzach stała się samozwańczym znawcą internetu w ogólności, a blogosfery i prowadzenia badań naukowych w szczególności, nie zzdradza się ze znajomością treści doktoratu."

Ols: " ...niestety pomimo zaproszenia nie dotarłem na obronę. Jakiś czas temu miałem za to okazję uczestniczyć w prezentacji fragmentów pracy, znam też poprzednie prace tego samego autora (a właściwie duetu)..."
-
2008/12/16 08:50:54
@rdkeey - mnie zadziwia również ta nieufność wobec autorytetów naukowych, które zadecydowały o przyznaniu Zającowi tego wyróżnienia, idąca w parze z bezkrytyczną wiarą w swoje możliwości ocenienia takiej pracy.

@jaroslaw.zielinski - Ols zna przynajmniej część badań i wniosków z pracy Zająca, nie wiem, co miałeś na myśli, wklejając tu te cytaty, brak komentarza uniemożliwia mi zrozumienie Twoich intencji.
-
2008/12/16 09:23:14
przyznaje sie, ze (jeszcze) nie zajrzalam, ale zjawisko wydaje mi sie znajome: 'A to Polska wlasnie!'
W Polsce jesli dzielisz sie swoim sukcesem, to sie chwalisz. A chwalenie sie to proznosc, a proznosc to grzech. Grzech ciezszy tym bardziej, jesli Twoi blizni maja gorzej.
-
2008/12/16 09:29:10
Ja mam na myśli jedynie to, że czasem takie uwagi, jak te przytaczane w informacji Agory, są niezbędne aby wprowadzić w temat osoby, które nie muszą przecież wiedzieć czym jest blog. Nie mówię tu o promotorze pracy czy jej recenzentach, oni jak sądzę dobrze orientują się w tematyce, którą praca porusza, ale nie tylko do nich ogranicza się grono odbiorców tekstu. Nie mam bynajmniej zamiaru krytykować umieszczenia takich ogólnych stwierdzeń wprowadzających, bo one czynią pracę przystępniejszą dla tej części kadry naukowej, która może faktycznie do tej pory nie zajmowała się tą tematyką. Pomijam już fakt, że nie miałoby większego sensu analizowanie blogów i blogosfery bez wcześniejszego wprowadzenia i wyjaśnienia czym tak naprawdę są te blogi.
-
kmh
2008/12/16 09:46:03
danah, nie Danah! :)

ale myślę, że nie ma co się przejmować. jaki tekst - takie komentarze, więc to, że ocenia się pracę doktorską po materiale prasowym rozesłanym przez firmę, która była jej obiektem, to już rzecz, której się nie przeskoczy, cóż poradzić.

No i też to nie jest tak, że wszyscy tam równo zaczęli po pracy jeździć, nie jest tak źle.
-
2008/12/16 09:52:37
Dzięki Tobie dowiedziałem się zarówno o obronie Janka, jak i o komentarzach na Antywebie. Cóż dodać, ręce opadają kiedy się czyta te komentarze. Wypunktowałaś, więc nie ma sensu dublować.

Dodam coś innego: link do dawniejszego tekstu na Antywebie. Autor tegoż nie rozróżnia(ł) pojęcia "57% dorosłych Amerykanów" od "57% amerykańskich internautów", więc chyba nie warto się dziwić ignorancji w komentowaniu trzyzdaniowego podsumowania wniosków kilkusetstronicowego doktoratu.

antyweb.pl/57-doroslych-amerykanow-oglada-filmy-on-line/

(tytuł w linku notki różni się od tej po kliknięciu - wynik mini-dyskusji w komentarzach)
-
Gość: przeglądarka, 82.177.130.19*
2008/12/16 10:21:17
niestety, bezpodstawne ocenianie prac naukowych (w sensie - bez znajomości owych prac) na podstawie (często błędnych) informacji prasowych zdarza się również profesorom akademickim, zasłużonym naukowcom w swej dziedzinie. smutne, ale zdarza się.
-
2008/12/16 10:44:00
Hehe, napisałaś, że "pracownik Agory - Ols" wykazal się głęboką znajomością tematu i od razu trafiłaś na "jedynkę" - chyba i ja musze się przełamać i zacząć pisać peany na Jego cześć. Co więcej, doświadczenie uczy, że jak napiszę coś pozytywnego na czesć "pracownika Agory - Olsa", to grono moich wiernych komentatorów również napisze coś pozytywnego na jego temat, ot jakieś 20 pochlebnych komci się zbierze, żaden problem. A wtedy "jedynka" będzie moja. Prawda, jakie to proste? :)
-
2008/12/16 11:50:37
Chyba niedokładnie przeczytałaś komentarze zatem. Od samego początku pisałam( i nie tylko ja, ale większość komentujących),że ocenę opieram na cytatatach, które są żałosne. Trudno komentować coś czego nie_ma w sieci. To co jest - jest tragiczne i nie udawaj,że jest inaczej, bo się ośmieszysz tak samo jak autor doktoratu.
A od Olsa trudno oczekiwać obiektywizmu, nie będzie przecież pisał źle o autorze wychwalanym przez Agorę, trudno by pluł do władnego gniazda.

Poza tym bronisz autora doktoratu... nie znając treści doktoratu. Jesteś więc tak samo nieobiektywna jak wszyscy.
-
2008/12/16 12:08:16
Tak się składa, ze miałem okazje być na publicznej obronie doktoratu, możne wiec zanim coś się napisze warto byłoby poprosić autora doktoratu o np. prezentacje z obrony doktoratu.
Wkurza mnie taka ignorancja, bicie piany i krytyka dla krytyki, jak w tym wpisie na blogu antyweb.
-
2008/12/16 12:16:25
Tak naprawdę błąd popełniła Agora, puszczając w obieg wzmiankę o tej pracy z nienajlepiej dobranymi fragmentami, pewnie wyrwanymi w dodatku z kontekstu. To się musialo tak skończyć.

Ot klasyczny falstart. No ale wiadomo, to tylko Agora.
-
2008/12/16 12:43:03
Mnie też drażni ignorancja i nadmiar krytyki bez szerszej znajomości tematu. I również nie rozumiem, skąd tak silnie negatywne nastawienie, wydawanie pochopnych opinii, często niezgodnych z rzeczywistością, nie rozumiem również przekonania komentujących o swojej racji. Zresztą, zapewne inne komentarze pojawiłyby się, gdyby autor notki na antywebie sam przedstawił informację o doktoracie w odmiennym świetle.

Lavinko: ale autorka tego wpisu przynajmniej zna część dorobku Janka, w przeciwieństwie do większości komentujących wspomniany wpis. A jednak to oni wydają na ten temat różne opinie, nie mając praktycznie podstaw.

Gratuluję Jankowi i jestem pełna uznania. Nawet jeśli wnioski wydają się oczywiste, to chyba różnicą jest, czy są to tylko obiegowe opinie, czy dane oparte o badania naukowe.
-
Gość: Ryszard Szopa, chello083144122117.chello.pl
2008/12/16 14:02:04
Heh... na podstawie notki Antyweba nietrudno odnieść wrażenie, że te cytaty to *są* wyimki z pracy. Informacja prasowa nie jest aż tak sugestywna, ale (komentarze powyżej i Antyweb dowodem), wciąż dość mocno sugeruje...

Cóż, chyba po tym można poznać kiepski PR, że przy przekazywaniu z ust do ust przekaz się degraduje w sposób niesympatyczny dla klienta...
-
2008/12/16 14:04:47
Gdyby na antywebie wpis miał wydźwięk nieco bardziej pozytywny to myślę, że dyskusja wyglądałaby inaczej. Ale sugestia jest oczywista i ulegamy tłumowi, bo tak łatwiej.

Zresztą, fragmenty zostały zacytowane w samej notce prasowej, co pewnie musi znaczyć, że są w jakiejś części reprezentantywne. I zawsze temu będą towarzyszyć pierwsze wrażenia, a te, musisz przyznać, nie są najlepsze.

@lavinka, "Poza tym bronisz autora doktoratu... nie znając treści doktoratu. Jesteś więc tak samo nieobiektywna jak wszyscy."
socin nie oceniła pracy ani jej autora, tylko oceniła komentujących.

Tak czy siak, naprawdę, szacunek dla pana Zająca za samo podjęcie tego tematu.
-
2008/12/16 14:54:54
W wielu miejscach na świecie obowiązuje zasada, że publicznie docenia się wysiłek autora, a krytykę merytoryczną zostawia na spotkanie w cztery oczy. Taka dziwna zasada kulturalnych ludzi...
-
2008/12/16 14:55:06
Zgadzam się z "Warszawa78". Gazeta zrobiła autorowi niedźwiedzią przysługę. Z artykułu wynikać mogło równie dobrze to,że blogaska poznaje się po tym,że jest różowy. Żałuję,że nie wiedziałam wcześniej o obronie doktoratu, chętnie by się na nią wybrała. Jeśli krytyka doktoratu w blogosferze była niesłuszna, to autor zawdzięcza ją kiepskiemu artykułowi na jego temat.
Czy mógłby opublikować treść doktoratu w internecie? Chyba tak... o ile się teraz odważy ;)
Aha Socin, nie chcę się kłócić, ale nie lubię gdy ktoś swoje tezy popiera nadinterpretacją moich komentarzy. Robię się wtedy wredna, nieprzyjemna i depczę po każdym bez litości. Niemniej blog Twój bardzo lubię, penie sam w sobie starczyłby na niejeden doktorat a może i habilitację :)
-
2008/12/16 18:58:27
a tutaj jedna w wcześniejszych prezentacji Janka - na auli
blip.tv/file/950988/ dotycząca właśnie badań czytelników blogów
przyłączam się do gratulacji

-
2008/12/16 19:43:02
Socin:

1. Ols "Jakiś czas temu miałem za to okazję uczestniczyć w prezentacji fragmentów pracy". To oznacza, że nie widział całości. A przynajmniej tak napisał.

2. Nie wszystkie komentarze były negatywne.

3. Nie wszyscy czytający informację prasową Agory i wpis na Antywebie nie znali poprzednich badań, w których uczestniczył i analizował je Zając.

-
2008/12/16 20:07:01
Tak czy owak przez te wszystkie blogowe notki i dyskusje praca p.Zająca została świetnie zareklamowana - myślę, ze teraz wszyscy z ciekawościa ją przeczytamy, gdy trafi do sieci.

Kto wie, może to właśnie o reklamę w tej Antywebowej notce chodziło? :))
-
2008/12/16 20:08:12
@warszawa78 - "wszyscy z ciekawościa ją przeczytamy, gdy trafi do sieci" - rozumiem, że gdy zostanie opublikowana na tradycyjnym papierze i trzeba będzie pofatygować się do księgarni, to już niekoniecznie?
-
2008/12/16 20:13:52
Ja ją bardzo chętnie przeczytam, podobnie jak czytałem badania blogosfery, w których uczestniczył. Pewnie bym chciał więcej się z nich dowiedzieć o roli blogrolla i odnośników niż tam było i wspomnianych przez Lavinkę mikrospołecznościach dookołablogowych (czy raczej międzyblogowych).

Niejasna też wydaje mi się zależność pomiędzy długością prowadzenia bloga a jego popularnością (w badaniach i w informacji prasowej).
-
Gość: mantrid, proxy1-nsn.nsn-inter.net
2008/12/16 20:43:30
socin: Niechęć do kogoś, kto osiągnął sukces?

hazan: Mam cichą nadzieję, że ta praca niesie ze sobą dużo więcej i że przytoczone fragmenty zostały po prostu niefortunnie dobrane

--

jak widzisz sama równie pochopnie wyciągasz wnioski o hazanie.
-
2008/12/16 22:40:59
@warszawa78 - "wszyscy z ciekawościa ją przeczytamy, gdy trafi do sieci" - rozumiem, że gdy zostanie opublikowana na tradycyjnym papierze i trzeba będzie pofatygować się do księgarni, to już niekoniecznie?

Obstawiam, że znacznie więcej ludzi będzie poszukiwać tej pracy w sieci, niż w księgarni. Takie czasy, takie realia - niezależnie, czy się to podoba czy nie.
-
2008/12/16 23:31:11
PO pierwsze mój post to nie żadna nagonka czy też totalna krytyka a jedynie złośliwe zdziwienie do jakich wniosków można dojść w pracy doktorskiej.

Nie zauważyłem abym podważał czy też w jakikolwiek sposób negował intelekt czy wiedzę autora - nie było też w moim wpisie żadnych personalnych uwag. Po co więc chcesz wywoływać dyskusje na tym poziomie po raz kolejny?

Przyznam, że w przeciwieństwie do wielu osób samo słowo "praca doktorska" nie robi na mnie wrażenia , bywają one tak samo mądre jak i głupie i płytkie (abstrahując oczywiście od pracy której nie czytałem).

Opinię natomiast tak jak każdy człowiek kształtuję na podstawie krótkich recenzji, to jak z czytaniem skrótu książki na okładce i wyrabianie sobie pierwszej opinii.
Moja pierwsza opinia po tym co napisał twój pracodawca nie była najlepsza i nawet jeśli ktoś napisze o poparciu tezy badaniami i danymi statystycznymi to dla mnie nadal są to banialuki (jeśli oczywiście są to wnioski z pracy a nie twórczość autora notki prasowej).

Teraz najważniejsze - rozumiem, że ty czytałaś pracę i stąd też ta obrona jej zawartości merytorycznej? (bo przecież nie bronisz jej tylko dlatego że to praca doktorska?)? - czy tak?


-
2008/12/17 01:44:12
zgadzam się, że wybór treści w notce prasowej Agory był wyjątkowo niefortunny.

Zastanawiam się jednak - jak inaczej w takich 300 słowach można by (było) streścić (skądinąd wiem: świetną) pracę dr Jana.

- może przytaczając potwierdzenie tzw. reguły Pareto w sieci blogów (ale tylko zakładając, że zasada 20/80 to już jest element popnauki z kategorii "ciekawostka z Focusa" - a jest?)?
Czy może ujawniając odsetek (jak dla mnie - zdumiewająco wysoki) "martwych" blogów, na których nawet jednego wpisu nie było, a co dopiero komentarzy?

- Dla naukowców z komisji doktorskiej z WPsych UW (byłem na obronie Jana), te dwa odkrycia były jednymi z ciekawszych;
zakładam , że innych świetnie skomentowanych przez nich wątków z tej pracy (jak osadzenie w teorii sieci czy analiza fluktuacji popularności blogów) nie dałoby sie streścić w przeznaczonej dla laików notce prasowej. No - oprócz tego o niekwestionowanym pionierstwie ilościowej analizy polskiej blogosfery, niestety, niebezzasadnie ironicznie skwitowanym w tytule second-hand commenta na antywebie.
-
2008/12/17 01:49:12
dygresja metanaukowa z kilkoma przesłankami:

- opisane przez agorę zostały głównie wnioski natury "predykcyjnej"; (przyznajmy- niestety, wyrwane z kontekstu brzmią banalnie)
- które na obronie nie wzbudziły żadnego zainteresowania (i to nie raczej nie tylko dlatego, że wyniki regresji na końcu pracy Janek z braku czasu prezentacji bardzo przelotnie przedstawił)
- nauki społeczne (z psychologią na czele) nie od dziś roszczą sobie pretensje do "ścisłości", przejawiającej sie możliwością praktycznych aplikacji wiedzy, najlepiej w postaci recept na precyzyjne przewidywanie rzeczywistości

= wygląda mi na to, że mamy tutaj (w pressbooku agory) ilustrację silnych właśnie takich "predykcyjnych" oczekiwań wobec nauki,
- która jednak, wbrew tym oczekiwaniom i swemu własnemu 'imperatywowi stosowalności', chyli czoła przed opisem i pogłębioną analizą, wcale niekoniecznie prowadzącymi do prostych wniosków co do prawidłowości tego świata :)
-
2008/12/17 02:07:03
Ad.
"Porównajcie reakcje na dwie, dosyć podobne informacje - dotyczące zdobycia tytułu doktora. W pierwszej sytuacji Danah Boyd, amerykańska socjolożka, na swoim blogu informuje o tym sukcesie. W drugim przypadku, Agora chwili się doktoratem na temat blogów autorstwa psychologa Jana M. Zająca - pierwszym na ten temat w polskiej nauce, który powstał po części pod jej skrzydłami. Ta wiadomość natychmiastowo wywołuje falę negatywnych komentarzy."

w pierwszym odruchu wyczytałem tu przytyk do naszej (podobno) narodowej przywary przywalania tym, którym się udało.

za drugim przeczytaniem zobaczyłem jednak w tym akapicie poważną lukę: otóż Danah Boyd (też rispekt!) chwali się sama , podczas gdy Jan Zając - w omawianym przykładzie od tego się zaczęło - jest chwalony przez kogoś (kogoś, w dodatku, pozostającego z nim w jakiejś, bliżej jednak nieokreślonej relacji).

wiadomo - splunięcie komuś w twarz jest dużo trudniejsze niż obmowa.

z pewnością, gdyby Janek prowadził własnego bloga, to na podzielenie się radością ze swego sukcesu dostałby też potok (lub przynajmniej: większość) gratulacji.
(BTW, choćby dlatego, że - jak sam zauważył w swych badaniach - na blogach czyta sie i komentuje nie adwersarzy, a swojaków)
-
2008/12/17 09:02:59
Nie znam treści doktoratu, więc nie wypowiadam się na jego temat. Ale sądzę, że sam fakt przeprowadzenia naukowej analizy jednego z najważniejszych w ostatnich latach zjawisk społecznych zasługuje na pochwałę - dotyczy to w końcu milionów ludzi w samej Polsce. Prac naukowych tego rodzaju - zwykłych przyczynków, ale i doktoratów czy habilitacji, będzie coraz więcej. To jasne jak słońce.
-
2008/12/17 17:00:35
Analizować może i warto, ale ocena blogów jako jednego z najważniejszych zjawisk społecznych wydaje mi się tak troszeczkę na wyrost :)
-
2008/12/18 02:05:30
Ponieważ Marta przekleja w inne miejsca swój post dlatego pozwoliłem sobie na komentarz w neutralnym miejscu, oto moje ostatnie 3 grosze:

1)flaker.pl/f/921961
2)flaker.pl/f/922002
3)flaker.pl/f/922004
4)flaker.pl/f/922012
5)flaker.pl/f/922024

lub inaczej flaker.pl/t/doktorat
-
2008/12/18 08:47:34
@Grzegorz Marczak - chyba od początku grudnia moje posty z blogu lądują również na Media2, czasem pojawiają się tam z opóźnieniem; nie wiem, jednak, jaki masz z tym problem? Bezmyślna nagonka się dokonała; cieszę się, że udało Ci się dotrzeć do pracy i choć po części zweryfikować swoje poglądy. Szkoda, że nie pomyślałeś o tym wcześniej. A brak moich odpowiedzi na komentarze? Cóż, na szczęście, mam jeszcze życie oprócz tego blogu ;).
-
2008/12/18 11:44:49
"chciałabym serdecznie pogratulować dr. Janowi M. Zającowi, który w pełni zasłużył na otrzymanie tytułu doktora z wyróżnieniem."

"W pełni zasłużył", można by interpretować, iż jesteś kompetentna w kwestii przyznawania doktoratów. Bo wiesz kto zasłużył na tytuł, a kto nie. I mniemam, że znasz twórczość świeżego doktora oraz jego prace od deski do deski. No bo wydajesz takie opinie.
Mój komentarz też tam się znalazł. Mnie się wydawało, że bronię nieznanej mi pracy, bo sama koncepcja i idea mi się podobały. Widziałem też prezentację wideo.
Swoją drogą przeczytałem kilkadziesiąt loginów rozpisujących się na temat tej pracy, której nikt nie czytał i zapewne nikt z komentujących i piszących notki na ten temat jej nie przeczyta.
Wniosek jest dość prosty: skoro blogowicze piszą na temat, o którym nie mają bladego pojęcia i wychodzi z tego kawałek niezgorszej literatury, to doktorat o tej baśniowej krainie musi być zajmujący.
Co do Bloksa, to z pewnością jest to obecnie najlepsza platforma blogowa, ale czy reprezentatywna dla całej polskiej blogosfery? Myślę, że nie. Żadna inna platforma nie jest w takim stopniu ręcznie sterowana przez administrację, jak Blox.pl. Żadna nie jest tak kastowa. Stąd nie będzie można wyników badań z platformy Agory uogólnić na całą polską blogosferę. Takie jest moje zdanie. I mogę je napisać bez czytania pracy. Pracy, którą Ty przeczytałaś od deski do deski (wraz z Olsem).
-
2008/12/18 12:07:44
"Co do Bloksa, to z pewnością jest to obecnie najlepsza platforma blogowa..."

A dlaczego właściwie jest najlepsza? Co ma lepszego na przykład w porównaniu z Blog.pl czy Wordpress.com?
-
2008/12/18 12:14:47
Ma najlepszą "średnią blogową" i - po Onecie chyba - największą oglądalność. Jest tu sporo towarzystwa i ma dobre i proste techniczne rozwiązania. Próbowałem prawie wszystkich platform i taka jest moja ocena.
Uwierz mi, że ja nie mam powodów wychwalać Blox.pl i pisanie o nim jako o najważniejszym graczu polskiego blogowego rynku nie przechodzi mi łatwo przez klawiaturę.
Dlatego bolą mnie radzieckie stosunki na Bloksie, gdyby takie były na Onecie czy Blog.pl nawet bym nie pierdnął. Związałem się z WordPressem, ale tu też jestem jedną nogą, ze względów bezpieczeństwa. No i chodzi mi o dywersyfikację portfela blogowego.
-
2008/12/21 03:44:14
cała ta sytucja jest po prostu żenująca..., autor blogu antyweb przyznając, że doktoratu nie czytał nie miał skrupułów obśmiać jego autora i wyników jego badań naukowych. A to Polska właśnie! nie wiemy o co chodzi dokładnie, ale skrytykować trzeba, bo przecież nie można tak po prostu poinformować, że takowy doktorat istnieje, jak się nie wie dokładnie co i jak. a co do przeprosin, hmm, czasem lepiej pomyśleć zanim się napisze, życie wtedy bywa łatwiejsze.
-
Gość: mroku, ip-62.181.178.142.static.crowley.pl
2008/12/30 11:04:04
Czy prezentacja z obrony jest gdzieś dostępna??

Pozdrawiam