|
Blog > Komentarze do wpisu
Głupota i mądrość w XXI wiekuCiekawa dyskusja pojawila się przy okazji mojego tekstu o tezach Andrew Keena, jednoznacznie twierdzącego, że internet ogłupia, szczególnie młode pokolenie. Wśród głosów można odnaleźć kilka, które wskazują na to, jak różnie pojmujemy to, co jest inteligencją czy mądrością oraz jej przeciwieństwem. Dla niektórych inteligencja wyraża się w perfekcyjnym zdaniu matury - dla mnie zdanie nowej matury świadczy wyłącznie o zdolności do wpisania się w klucz. Podobnie, jak rozwiązanie testu na inteligencję wskazuje na fakt, że dana osoba dobrze potrafi rozwiązywać takie testy. Czy to znaczy, że jest mądra? Że potrafi sobie radzić w życiu codziennym, powiązywać ze sobą różne fakty, wyciągać wnioski? Może tak. Może nie. Nie jest jednak tak, jak chcieliby niektórzy, że samo zdanie matury świadczy o naszej inteligencji. Nie świadczy o tym również liczba godzin, jakie spędzamy w internecie. Dla osób, które są zaniepokojone młodym pokoleniem, namiętnie esemesującym, niemal non-stop podłączonym do sieci i kontaktującym się za jej pośrednictwem ze swoimi rówieśnikami, polecam zapoznanie się z wynikami największego jak do tej pory badania przeprowadzonego na tej młodzieży. O krótkie streszczenie pokusił się Mirek Filiciak; myślę, że bez względu na to, czy dzisiejsze polskie nastolatki bardzo różnią się od swoich amerykańskich rówieśników, czy nie - systemy nauczania w obu krajach tak samo nie przystają do rzeczywistości. poniedziałek, 24 listopada 2008, socin
TrackBack
Komentarze
debergerac
2008/11/24 09:54:30
Pierwszy!
2008/11/24 10:12:49
Ale tak poważniej, to owo wyrzekanie na Internet jako na źródło głupoty pachnie mi starym jak świat i najprawdopodobniej nieśmiertelnym "O tempora, o mores!" (sprawdźcie sobie w Googlu co to znaczy).
Bo czemuż to preferowanie krótkich, skondensowanych treści ma być lepsze od czytania grubych książek? (oczywiście jest lepsze - dla autorów grubych książek). Czy długotrwałe skupienie jest na pewno lepsze od krótkich, rozproszonych skupień? Każdy kto kiedykolwiek był w dżungli (ja nie byłem ale czytałem) wie, że długotrwałe skupienie na jednym może spowodować, że skończymy w brzuchu drapieżnika. Czy wreszcie dzieci i młodzież od zawsze nie zajmowały się rzeczami błahymi i z punktu widzienia dorosłych - głupimi? W czym lepsze są zabawy przy trzepaku lub ganianie za szmacianką albo zbieranie puszek od naparzania się na naszej-klasie? Powiedziałbym nawet, że Internet, eksternalizując wiedzę i w ten sposób zwalniając ludzi od pamiętania, od noszenia ze sobą miliona informacji, które "mogą się przydać" a jednocześnie umożliwiając w każdej chwili poszerzenie i pogłębienie informacji, która jest nam potrzebna (choćby w fazie młodzieńczej była to tylko pogłębiona informacja o britnej spirs ;)) uwalnia umysł ludzki i daje mu szansę skupić się na przetwarzaniu i kojarzeniu zamiast na pamiętaniu. A poza tym - chocby przyszło tysiąc amerykańskich naukowców i każdy zjadłby po tysiąc kotletów - niczego nie zmienią. Więc to takie lanserskie gadanie ;) 2008/11/24 11:31:46
Jeśli interesują Panią patologie w NK, to może zainteresują Panią też patologie w Salonie24?
Proszę zajrzeć do tego komentarza mojego autorstwa i prześledzić wypowiedzi (gorliwych katolików, mocno prawicowych), które w nim cytuję lub linkuję: kriskul.salon24.pl/103007,index.html#comment_1486461 Sporo się napracowałem zbierając te galerie cytatów, ale może komuś to się przyda? pozdrawiam Quasi PS: A propos NK - zna Pani ten serwis (lub jemu podobne): enklasa.blogspot.com/ ? 2008/11/24 12:03:19
Errata: "Bo czemuż to preferowanie krótkich, skondensowanych treści ma być GORSZE od czytania grubych książek? "
2008/11/24 12:07:46
A jeżdżenie samochodem powoduje wypadki śmiertelne... Choć proporcje w obu zjawiskach są rózne to jednak generalizowanie niczemu nie służy.
Tak jak napisałeś debergerac: "... Internet (...) uwalnia umysł ludzki i daje mu szansę skupić się na przetwarzaniu i kojarzeniu zamiast na pamiętaniu." Ilość informacji i wiedzy bardzo rośnie. Możliwości pamięciowe ludzkiego umysłu tak szybko nie rosną, stąd wspomagamy się techniką... a za tym idą inne umiejętności korzystania z tej techniki, czyli np. (neologizm) guglowanie. Pozdrawiam, Orest
Gość: artur m., 90-156-126-160.magma-net.pl
2008/11/30 12:47:44
Wydawało mi się, że problemy typu "czy internet ogłupia czy nie" to już przeszłość. Widać trzymają się jednak mocno w naukach humanistycznych i w publicystyce. To trochę odraża naiwnością i bezcelowością.
Zgadzam się generalnie z debergerac - mi także przypomina się głupawe utyskiwanie "o tempora o mores...". Ale nie zgadzam się, że w ogóle warto poświęcać choćby ułamek sekundy na rozstrząsanie takich problemów. 2008/12/03 09:37:07
"Nie uważam, że mądrość wynika z doświadczenia. Znałam młodych ludzi, którzy byli mądrzy. Wiedzę można gromadzić: doświadczenia się nabywa, wykonując swój zawód. Z mądrością jest zupełnie inaczej. Tego nie można się nauczyć, nikt jej nikomu nie wpoi. To pewien rodzaj przenikliwości, nieomal dar, właściwa niektórym ludziom umiejętność łączenia rozproszonych elementów i analizowania sytuacji lepiej, niż to robią inni. Rzadko widziałam tą zaletę u polityków. Prędzej może u artystów. Bo to właśnie prawdziwy talent, powiązany z kreatywnością, rodzi mądrość, którą przywykliśmy kojarzyć z wiekiem" - Toni Morrison, amerykańska powieściopisarka (Czas wściekłości i rozpaczy, z Toni Morrison rozmawia Philippe Boulet-Gercourt, Forum, 7 listopada 2008)
Mądrość, w tym ujęciu, jest bardzo trudnym do osiągnięcia stanem. Niestety wychowane na Internecie pokolenia maja problem z łączeniem rozproszonych elementów wiedzy (której w sieci jest bardzo wiele) i poddania ich analizie.
Gość: LOLek, host-147-85.hstl2.put.poznan.pl
2008/12/07 21:30:50
"Niestety wychowane na Internecie pokolenia maja problem z łączeniem rozproszonych elementów wiedzy (której w sieci jest bardzo wiele) i poddania ich analizie."
Hmm... jako dzieciak, który już łapie się pod określenie "wychowanego na cyberulicy" (chociaż w porównaniu z dzisiejszą cyberulicą, powinienem raczej napisać "wychowany na cyberuliczce") chciałbym się zapytać: "A czego Pan się spodziewał?". Nie mam do nikogo pretensji (a w szczególności do moich rodziców i nauczycieli), ale fakt jest faktem, że nikt mnie nie uczył jak radzić sobie z informacją dostępną on-line, a w szczególności jak ją kolekcjonować, eksplorować, syntetyzować, analizować i na tej podstawie wnioskować (No może przesadziłem - w ramach szkolenia politechnicznego miałem tego sporo w programie, ale raczej odnosiło się to do bardziej tradycyjnych form). Praktycznie do wszystkiego musiałem dochodzić sam z ewentualną pomocą moich rówieśników, często przy tym niejako przy okazji będąc zmuszany do intelektualnego wysiłku zapamiętania paru gigabajtów danych (wysiłek ten zapewniali mi nauczyciele, którzy koniecznie chcieli zrobić z mojego mózgu przede wszystkim magazyn danych). Nie nie mam do nikogo żalu o przeszłość, jedyne co mi się nie podoba to to, że ciągle dominuje model edukacyjny robienia z ludzi swego rodzaju dysków twardych. Dysk twardy nie musi analizować tego co zapamiętał on ma to tylko pamiętać. Pozdrawiam serdecznie :-) |
|