Web 2.0, Social Media, blogosfera, mikroblogi i serwisy społecznościowe. Blog Marty Klimowicz
Blog > Komentarze do wpisu

Blipscan i prywatność na Blipie

Minął już tydzień, odkąd zanotowałam sobie, żeby napisać o Blipscanie, który wywołał dosyć szeroki odzew w dniu swojego pojawienia się. Ponieważ jednak dosyć szybko przycichło, uznałam, że ludzie korzystający z Blipa są w przeważającej części rozumni i świadomi od samego początku, że zarówno ich statusy, jak i rozmowy z innymi użytkownikami serwisu nie są w żaden sposób sekretne i niedostepne innym. Dziś jednak okazało się, że nie, że można mieć pretensje o to, że ktoś - zupełnie przypadkowy, bez naszej zgody - może te rozmowy podejrzeć w dowolnym czasie.
 
Pisałam już na Technoblogu o tym, jak to jest z prywatnością na Blipie, pisałam również o samym rozumieniu pojęcia "prywatności" w sieci (również przy okazji wywiadu z Igora Janke z Vaglą) i w zasadzie nie ma sensu się powtarzać. Jeśli ktoś uważa, że Blip powinien działać tak samo, jak komunikator czy mejl, to chyba zupełnie nie rozumie jego założeń i powinien raczej pozostać przy tym, co sprawdzone w jego przypadku. Jeśli nie chce podawać nikomu swojego numeru telefonu, to tego nie robi, ale dlaczego od razu zakładać, że osoby, które to robią, nie są świadome konsekwencji?
 
Pomijając już fakt, że Blip to nie Nasza-Klasa i gromadzi zgoła innych internautów i internautki, nie ma co fetyszyzować pewnych informacji. Znam osoby, które nie podają swoim studentkom i studentom adresu mejlowego, uznając, że od tego są konsultacje, by móc się z nimi skontaktować. Czy zatem należy wpadać w panikę i kasować wszelkie namiary na siebie w sieci? Kolejny raz wracamy tutaj do podstawowego problemu, czyli ludzkiego zdrowego rozsądku. Nie chcesz, żeby do ciebie dzwoniono? Nie podajesz swojego numeru telefonu. Nie chcesz, by cię krytykowano? Nie zakładasz bloga. Nie chcesz, by ktoś wiedział, że go nie lubisz i uważasz, że jest kretynem? Nie piszesz o tym publicznie.
 
Żeby nie było: chociaż bardzo podoba mi się fakt, że Blip jest - na wzór Facebooka - rozwijany poprzez API, uważam, że znacznie lepiej byłoby pozostawić jego użytkowniczkom i użytkownikom możliwość wyboru (podobnie jak w FB), z jakich aplikacji chcą korzystać. Chcesz przeskanować cudze wiadomości? Proszę bardzo, ale tym samym decydujesz się na udostępnienie własnych rozmów. To mógłby być uczciwy układ, rodzący chyba mniej kontrowersji.
poniedziałek, 02 czerwca 2008, socin

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2008/06/02 13:53:20
Blip jest imho czymś w rodzaju siedzenia przy wspólnym stole, na jednej imprezie. Można chcąc/niechcąc podsłuchać kto o czym rozmawia obok, można się skupić na swoim rozmówcy. Nie wszystko się mówi, a jak się chce, to się ucieka na gg.. Fajna sprawa, bardzo socjalizująca, rozszerzająca. Polubiłem.

Zablokować prywaty w preferencjach? To może zamulić dynamikę serwisu. Nie chodzi mi o to, że jest dynamicznie przez przyrosty podglądaczy. Dynamicznie jest właśnie przez ten symbolicznie imprezowy klimat. Blipscan mnie w ogóle nie razi, nikomu się tam nie zwierzam.
-
2008/06/02 14:16:15
Jak tak czytam te dywagacje i plotki z matrixświata to się zastanawiam, czy te poludniowo-afrykańskie (u nas) i różne inne (gdzieś tam) fundusze inwestycyjne finansujące rozwój "społeczności internetowych" nie mają aby paru worków kasy z tajnych budżetów kliku państw...

W zasadzie to jestem na bank pewien, że taki np. Mossad finansuje przez jakieś "słupy" budowę serwisów społecznościowych w Palestynie ;)
-
2008/06/02 18:08:01
@jarko20: dokładnie takie były nasze intencje i takich samych metafor używaliśmy projektując go.

oczywiście blipscan, który niejako udostępnia transkrypcję wszystkiego co na imprezie mówiono wykracza poza ten model, ale co mieliśmy zrobić?

@robertotse: dokładnie jest tak jak mówisz ;)
-
2008/06/03 16:51:56
oczywiście blipscan, który niejako udostępnia transkrypcję wszystkiego co na imprezie mówiono wykracza poza ten model, ale co mieliśmy zrobić?

--

informować swoich klientów w dobrej wierze. a nie traktować ich jak głupków.
-
2008/06/03 21:25:00
jakich głupków? 3 min na blipie wystarczy żeby zrozumieć zasady
zresztą, jak to sobie wyobrażasz? achtung? jak na stronach porno?
-
2008/06/04 02:18:55
A ja naprawdę nie rozumiem, o co z tym całym blipem sie zrobiła aż taka afera, że nawet jej echa dotarły do mnie, który w ogóle wiekszości modnych "serwisów 2.0" nie używam i nie chce miec z nimi nic wspólnego. Taki szum wokół tego, jakby sprawa dotyczyła czegoś bardzo podstawowego dla całego Internetu. Wyluzujta, przecież to nie hijacking root DNS-ów... ;) To tylko jakiś bezsensowny serwis, który nie wiadomo komu i do czego może być potrzebny. Ja przynajmniej żadnego sensownego zastosowania dla czegoś takiego nie widzę, mozna to jako wprawkę w programowaniu aplikacji webowych co najwyżej potraktować...
-
2008/06/14 10:26:27
Dobre z tym stołem, inaczej nazywałam aczkolwiek w ten deseń. Fajne jest, że właśnie jesteśmy w tłumie i trzeba pomysleć zanim się coś powie - jak w życiu.

Powiem wam jak działa Blip, po co jest Blip. Jego najnowsze odkrycie.

Jestem w pracy, kolega w pracy ja w Polsce on w Stanach mamy włączonego skypka, ja zetkę, nie mamy tv a leci mecz.
I co ja robię?
Idę na Blipa tam ols, eskey i inni komentują na bieżąco o niebo lepiej niż radiowcy z zetki. Wklajem ich uwagi pisane w sekundę po akcji, kolega na stojąco pracuje z emocji, które mu się udzielają jakby był osobiście na meczu lub chociaż przed tv.
A taka se dygresja. To fajne.