Web 2.0, Social Media, blogosfera, mikroblogi i serwisy społecznościowe. Blog Marty Klimowicz
Blog > Komentarze do wpisu

Życie po śmierci w sieci

Dowiedziałam się niedawno, że w wypadku zginął mój daleki znajomy. Stało się to już dobrych kilka tygodni temu, ale umówmy się - to nie jest wiadomość z gatunku tych, które błyskawicznie rozprzestrzeniają się, przesyłane smsami czy mejlami. I choć podobno nie ma nic bardziej ludzkiego, niż śmierć, a znajomy nie był mi jakoś specjalnie bliski, to jednak trochę czasu zajęło mi, by sobie z tym "poradzić" ("przepracować żałobę", jak chyba mówią fachowcy, ale co to za żałoba po kimś w zasadzie obcym?).
 
Oczywiście, zrobiłam to bardzo po swojemu i postanowiłam odwiedzić jego profile - na MySpace i Naszej-Klasie. Pisałam już o profilach zmarłych osób na Naszej-Klasie, jednak zobaczyć na własne oczy profil, kogoś, kogo się znało, a kto już nie żyje, to co innego. Na żadnej z tych społeczności nikt nie zamieścił informacji o śmierci właściciela profilu, w związku z czym osoby, które się o tym dowiedziały, zostawiały coś w rodzaju pożegnania, zaś ci, którzy widocznie nie mieli tej świadomości (przede wszystkim zagraniczni znajomi) - składali mu życzenia urodzinowe.
 
Nie mogłam nie pomyśleć o tym, co dzieje się z całym naszym sieciowym bagażem, kiedy umieramy. Dawniej nie było takich problemów, długi i niepotrzebne graty dziedziczyły po prostu odpowiednie osoby. Na nie spadał również ciężar informowania znajomych o śmierci, ewentualne zgłaszanie do urzędów etc. Dziś jednak powszechnie wiedziemy swoje życia również w internecie, zawierając tam znajomości, gromadząc kontakty, pisząc blogi, publikując wiersze etc., wytwarzając coraz większą liczbę słabych więzi. W jaki sposób również ich powiadamiać o śmierci osoby, którą znali z nicka?
 
Czy takie rozwiązania staną się coraz bardziej powszechne, umożliwiając zostawienie pożegnania - lub przynajmniej zawiadomienie o śmierci - skierowane nie tylko do najbliższej rodziny, ale również i do tych, z którymi np. dyskutowaliśmy na forum czy którzy komentowali naszego bloga?
środa, 21 maja 2008, socin

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Internet po śmierci z Lanooz.net
Kiedyś tak sobie myślałam 8230 8221 co by było z tym wszystkim w Internecie po mojej nagłej śmierci? 8221 . Wszystkie konta po jakimś czasie wygasają. 8230 Mój blog z racji, że nie zasilam serwera padł by po roku bezczynnego wisze... »
Wysłany 2008/05/21 20:02:34
Komentarze
2008/05/21 11:32:18
Rodzina może mieć z tym duży problem. Po pierwsze na swoim przykładzie wiem, że moi rodzice niewiele wiedzą o moim "drugim" życiu w internecie. Nie wiedzą, że tam też mam "znajomych", nie wiedzą na jakich serwisach mam profile ( oprócz tego-jednego, na którym sami mają profile). Po drugie nie są świadomi, że te drugie kontakty też są dla mnie ważne i po prostu uważam, że by to zlekceważyli. Po trzecie jakby już ktoś im o tym przypomniał, to najzwyczajniej w świecie nie znają haseł i nie mają dostępu do tego mojego "drugiego życia".
Daleko mi od pochwalania zakładania profili zmarłym osobom (chociaż są przecież jeszcze dziwniejsze pomysły na profile), ale ze zwykłej próżności, chyba fajnie, że ktoś o tobie "tam" pamięta?
-
ols
2008/05/21 12:25:03
Zapewne niedługo pracownik zakładu pogrzebowego będzie wtykał rodzinie zmarłego gustowną reklamę serwisu typu respectance.com/
-
Gość: malyzna, host-87-99-27-170.lanet.net.pl
2008/05/21 16:53:28
przerabialam juz ten temat w glowie i jedyne co wymyslilam, to zapis w testamencie (takowy mam zamiar zrobic juz od kilku mcy i ciagle cos mi wypada) z podaniem hasel i prosba o likwidacje ewentualnych kont, profili itp.
-
ols
2008/05/21 17:34:40
A jeśli w międzyczasie bioidentyfikacja zastąpi hasła? Skan siatkówki? Odcisk ręki?? Brr
-
2008/05/21 18:35:55
No to tomorrow never dies :)
-
2008/05/21 22:34:07
hmm...trzeba pomyslec nad czyms zeby przekazac wszystkie dostepy osobie ktora zmienic inforamcje. lub stworzyc jakis autoaty ktory jednym kliknieciem zmieni inforamcje i wstawi odpowiednie tresci
-
2008/05/21 22:53:02
Podoba mi się metafora interakcji w internecie jako przypadkowego spotkania, na przykład takiego, do jakiego dochodzi w pociągu albo w autobusie. Takie spotkania często są pociągające i ważne, ale według mnie zbyt ulotne, żeby na ich podstawie zbudowana została więź, z której stratą trudno byłoby się pogodzić w momencie śmierci. Czy chciałabym, żeby moi znajomi z różnych internetowych "pociągów" i "autobusów" dowiedzieli się, że umarłam wtedy i wtedy? Nie wydaje mi się. Podobnie, jak nie byłoby to istotne w odniesieniu do całej rzeszy osób, z którymi łączą mnie jedynie przelotne znajomości.

Mogę sobie jednak wyobrazić taką sytuację, gdy tożsamość online po brzegi wypełnia obszar samoidentyfikacji. I wówczas śmierć odbywa się głównie w internecie, co sprawia, że zostawianie haseł i loginów w testamentowych rozporządzeniach ściśle przylega do wcześniejszego życia, jest czymś 'normalnym' i 'oczywistym'. Tyle, że odnosi się to do nagłej śmierci. Tymczasem 'zwyczajna śmierć' w nowoczesnym społeczeństwie poprzedzona jest często długim umieraniem; myślę, że będziemy mieć sporo czasu, żeby opisać to na blogu. O ile będziemy wtedy o blogu myśleć.
-
2008/05/27 20:34:47
A mnie od dłuższego czasu chodzi po głowie rozwiązanie typu "przycisk trupa". Skrypt działający na cronie na moim głównym koncie, który sprawdza czy w ciągu ostatnich np. 5 dni się logowałem. Jeżeli się nie logowałem, i nie dałem też wcześniej znac systemowi (np. przez uaktywnienie vacation), ze przez jakiś czas mnie nie będzie, skrypt włącza autoresponder na mailu oraz informacje na mojej stronie WWW oraz ew. na serwisach, na których mam swoje profile (za pomocą curla powinno się to dac dośc łatwo zrobić) o moim odejściu...
Oczywiście trzeba wziąć pod uwagę sytuacje typu np. wypadek i pobyt w szpitalu - wtedy można wysłać SMS-em z komórki na swój własny adres maila, który dla wspomnianego skryptu zadziała jako sygnał "keep-alive", tak jakbym się zalogował. Albo poprosić kogoś z rodziny o zrobienie tego.
Generalnie jednak założenie skryptu jest takie - niespodziewany brak aktywności sieciowej przez dłuższy czas = trup. I co za tym idzie podjęcie zaprogramowanych na taka okolicznośc działań...
Może kiedyś sobie coś takiego zrobię (jak do tego czasu nie umrę ;)).
Inny wariant to wyzwalanie takiej akcji "na wypadek śmierci" własnie SMS-em o ustalonej treści. Wtedy musze przekazać rodzinie, żeby w razie mojej śmierci wysłała z mojego telefonu SMS-a na określony adres z określoną treścią i to wszystko - nie trzeba nikomu dawać loginów i haseł ani korzystać z usług firmy takiej, jak opisana w linku...
-
Gość: Monika, bgw25.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/03/31 19:57:28
gloriapolo.neuevangelisierung.org/testimonio/Polnisch01.pdf
Miłej lektury życzę tym, którzy negują bądź wątpią w świadectwo tej Pani. Bóg istnieje, i cierpi wiedząc co o Nim myślicie. Tym którzy przeczytają i nie uwierzą współczuje i będę się za was modlić bo jak powiedział Pan Nie ma bowiem nikogo, który byłby bardziej głuchy, jak ten, który nie chce słuchaćMówiąc też o tym że każdy kto nie uwierzy po zapoznaniu się ze świadectwem Pani Gori surowiej będzie osądzony po śmierci.
Wiara, spowiedź i modlitwa daje nam wewnętrzny spokój. Pamiętajcie ze macie tylko jedno życie a drugiej szansy nie ma nie każdy doznaje takiej łaski jak pani Gloria, która zaznała tej łaski właśnie dzięki modlitwie ludzi wierzących kompletnie jej nie znanych którzy przeczytawszy o jej wypadku zaczęli bez interesownie modlić się o jej uzdrowienie. I Bóg ich usłuchał.
Argumentujecie swoją nie wiarę wojnami, chorobami i głodem to wszystko to nie jest wina Boga!! Tylko szatana. Pytacie czemu Bóg nie może zaprzestać temu wszystkiemu skoro tak bardzo nas kocha, a przypominacie sobie grzech Adama i Ewy? Tak to my ludzie doprowadziliśmy do tego wszystkiego głód, choroby podziały na biednych i bogatych.Zapamiętajcie raz na zawsze że tak jak i Bóg istnieje i szatan.NAJWIęKSZYM SUKCESEM DIABłA JEST TO żE LUDZIE W NIEGO NIE WIERZą!! tak diabeł istnieje i działa, to on jest sprawcą całego zła. A Bóg dając nam wolną wole nie może nic zdziałać gdy zamiast jego dobroci wybieramy szatana kuszącego nas doczesnymi przyjemnościami.Tym którzy w diabła nie wierzą polecam nagrania autentycznych egzorcyzmów Analise Michael.W tych nagraniach znajduje się również dowód na to jak bardzo diabeł boi się tam Chrystusa przez co sam potwierdza jego istnienie. Pomyślcie.
Jeśli chodzi o przesłośc kościoła, powiem ze różni ludzie kierowali kościołem przez lata czasem ulegali podszeptom szatana i nie zawsze kierowli sie słowem Bożym. Ale to tylko świadczy o tym jak bardzo mu ludzie jesteśmy podatni na szatana
-
2009/03/31 22:23:53
Argumentuję swoją niewiarę takim dziwnym zjawiskiem: im ktoś jest gorliwszym chrześcijaninem, tym częściej robi błędy ortograficzne.
Przepraszam, nie mogłam się powstrzymać.
-
Gość: Buhuhuha, bms222.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/04/12 23:47:01
w sumie nie tylko gorliwi chrześcijaninie robią błędy ortograficzne. To jest jak plaga.