|
Blog > Komentarze do wpisu
Do czego służy Blip?Ponad pół roku temu sama nie rozumiałam idei Twittera czy Blipa, stwierdzając, że spłycają one relacje międzyludzkie, bo w sumie co istotnego można przekazać w niewielu ponad 100 znakach? Ale stało się - wpadłam po uszy. Do kilkuletniej fascynacji blogosferą i innymi społecznościami internetowymi, dołączył również Blip. Rozmawiam z ludźmi, z którymi w innych okolicznościach bym nie rozmawiała, czytam teksty, do których docieram dzięki nim, oglądam filmy, słucham muzyki, a nawet kłócę się i śmieję się z niektórymi z nich.
I jakoś nigdy nie zauważyłam, żeby ktokolwiek pisał o tym, że właśnie zrobił kupę ; możliwe, że są ludzie, którzy o tym piszą, podobnie, jak i są internauci, którzy korzystają z sieci tylko po to, by wypić sobie piwo przy filmie pornograficznym. Osoby, które obserwuję na Blipie mają światu (mi) znacznie więcej ciekawego do powiedzenia, niż historia porannej defekacji. Stwierdzenie, jakim posłużył się wczoraj Grzegorz D. Stunża brzmi moim zdaniem bardzo niepokojąco u osoby, która zawodowo zajmuje się edukacją medialną. Niedostrzeganie potencjalnych możliwości Blipa bez nawet próby zrozumienia jego fenomenu, brzmi podobnie, jak stwierdzenia o tym, że blogi pisane są wyłącznie przez gimnazjalistki, które opisują historie swoich nieszczęśliwych miłości.
Tak, możliwe, że jest tak, że większość blogów pisana jest przez beznadziejnie zakochane nastolatki, a zdecydowana większość informacji na Blipie czy Twitterze dotyczy prozaicznych codziennych czynności (jak w sumie każda literatura, warto dodać na marginesie); trzeba jednak umieć dostrzegać coś poza oczywistością i banałem i nauczyć się wyławiać coś z tego również dla siebie. środa, 09 kwietnia 2008, socin
TrackBack
Komentarze
Gość: Filip Tepper, ip-83-238-211-226.netia.com.pl
2008/04/09 11:18:26
Ale zauważ, że znakomita większość userów Blipa to power-userzy, czy inne geeki, które kupy nie robią, bo to zbyt przyziemne, więc i poziom nieco inny, lepszy content.
2008/04/09 11:27:23
Plus Blipa jest taki, że większość nastolatek siedzi na Pingerze:) Na blipie prym wiedzie grupa maniaków blogosfery i samej usługi twittero-podobnej.
2008/04/09 11:33:47
A do tego maniacy tych cholernych blip-relacji live z Champions League, wielbiciele Mikroplotka i Bóg wie kto jeszcze ;P Tia ;)
2008/04/09 11:42:25
Wydaje mi się, że "problem" leży również w tym, że zbyt dosłownie traktuje się zachętę "napisz co teraz robisz". W momencie gdy powstał Twitter, myślałem podobnie jak GDS, ale z czasem zmieniłem zdanie.
Gdybym mógł to podpisałbym się pod tym wpisem ;) Zbyt dosłowne traktowanie pewnych "sloganów" może doprowadzić do stwierdzenia, że Flaker (pokaż swoje wnętrze) nawołuje do harakiri. 2008/04/09 11:49:32
z poglądami można dyskutować. ale ten tekst o "robieniu kupy" to nie są poglądy, tylko poza.
2008/04/09 11:51:09
z poglądami można dyskutować. ale ten tekst o "robieniu kupy" to nie są poglądy, tylko poza.
-- dokładnie tak. 2008/04/09 12:14:58
Problem jest wyłącznie akademicki - interesują cię wpisy o lidze miszczów albo telewizyjnym wtorku dla moronów - subskrybujesz. Interesuje cię osoba x czy y - subskrybujesz. Nie kręcą cię ludzie piszący o duperelach - ignorujesz. Proste.
Na tej samej zasadzie można toczyć intelektualne boje z twierdzeniami typu "e-mail obniża produktywność", "internet szkodzi", "bebo zachęca do samobójstw". 2008/04/09 12:16:00
Należy być ostrożnym w tym co się pisze na blogu czytanym przez blipowiczów. Dzisiaj tematem przewodnim będzie robienie kupy na blipie blipcast.pl/kupa
2008/04/09 12:16:23
Radek, chociaż wydaje mi się, że ma na mnie drobną alergię, dokładnie zrozumiał, o co mi chodzi.
Musiałbym być idiotą, żeby dyskwalifikować jakikolwiek kanał komunikacyjny, bo sobie coś ubzdurałem, albo widziałem kilkakrotnie przykłady banalnego użycia. Gdyby tak było, nie korzystałbym z narzędzi do publikacji (zwanych np. blogami, ale temat "czym są blogi" proponuję przenieść na inną dyskusję). Zatem owa "kupa", dosadne określenie blipowania, twiterowania czy jak to się jeszcze nazywa, nie jest ani atakiem na użytkowników, broń Boże na Ciebie Marto, ale rodzajem prowokacji (które sama Marto wykorzystujesz- przypomnijmy chociaż dyskusje o nudzie polskiej blogosfery). Otóż dochodzimy moim zdaniem do absurdu w przypadku, kiedy ludzie piszą notki (?) jednozdaniowe, kiedy blip, czyli "bardzo lubię informować przyjaciół" staje się informatorem: "właśnie jestem na konferencji", "właśnie biegam", "zjadłem kolację" i w tym kontekście umieściłem (może przesadziłem)- "właśnie zrobiłem kupę". Sam korzystam z twittera na HIPERbLOGu i wrzucam tam (chociaż dawno tego nie robiłem) linki itp. I jako uzupełnienie głównego kanału komunikacyjnego twittero- bloggery świetnie się sprawdzają. Dziwi mnie nawet, że np. blogger czy wordpress nie zbudowały w swoich narzędziach dodatków w rodzaju blipa. Odniesienie do wypróżniania to brutalna metafora wypisywania bzdur. Oczywiście, nie mam żadnego prawa mówić, że ktoś źle korzysta z danego medium. Mnie banalne wykorzystania się nie podobają, nie uważam również by blip był dobrym narzędziem zastępującym komunikator tekstowy czy komentarze na blogu. Nie jestem natomiast zakochany w całym "społeczniościowym szaleństwie" i nie muszę kochać wszystkich sposobów wykorzystania nowych kanałów komunikacyjnych. Tylko, a może aż tyle. Pozdrawiam 2008/04/09 12:40:37
Wystarczy z pomocą Google przeszukać blip.pl w kwestii frazy "robie kupe", by zobaczyć, że co prawda nie jest to kwestia popularna, ale że są na blipie ludzie daleko odbiegających od wyobrażenia zarysowanego przez Filipa. Owszem, jest spora frakcja geeków, w znaczeniu, w którym go Filip użył, ale jest też spora - ciekawe czy będzie rosła? - grupa osób spoza tego dość hermetycznego "kółeczka wzajemnej adoracji", że tak nawiążę do innego wpisu ^socin ;)
Jeśli blip zyska na popularności (czego w tym kontekście nie wiem czy mu życzyć), to może się z czasem okazać, że apokaliptyczna wizja #kupy na pierwszym miejscu subskrybowanych tagów jest realna... 2008/04/09 12:55:42
@GDS: wg mnie ważniejsze jest "informować przyjaciół" niż "napisz co robisz". Twitteroidy to mniej sposób publikacji treści a bardziej społeczność i kontakt.
Czasem kontakt, który jest tylko w głowie nadawcy. Autor Blipa kiedyś wykombinował termin Przestrzeń Żabci, który gdzieś wisi nad tym co się w twitteroidach dzieje. 2008/04/09 13:48:40
Jeśli założyć, że blip wpisuje się w "przestrzeń żabci", to właściwie treść nie ma znaczenia. Ważne, że się skrzeczy, zatem mój zarzut "odchodowy" nie ma najmniejszego sensu...
2008/04/09 15:24:26
A ja właśnie wczoraj Blipa odkryłam (dzięki socin). Pomysł wydał mi się bardzo ciekawy i teraz tego diabła testuję. Jedną korzyść już widzę: na swoim blogu nowe wpisy dodaję dość rzadko i blipowa wlepka może być fajnym sposobem na jego ożywienie.
O kupie raczej wspominać nie planuję. No chyba że o kupie ciuchów, jak na próżną szafiarkę przystało. 2008/04/09 15:44:23
@gds: cały czas zapominacie o tym, że blip działa w kręgach znajomych, nie jest w zalożeniu mechanizmem komunikacji z całym światem. już nie mówiąc o tym, że nie ma zastępować blogów, komunikatorów czy czegokolwiek innego.
kontekst definiuje ważność i stosowność komunikatu. jeśli grupa znajomych spotyka się na piwie, to być może nie omawiają dylematów współczesnej cywilizacji, nie oznacza to, że należy ich rozmowy sprowadzać do rozmów o robieniu kupy. dlaczego komunikat "jestem właśnie na konferencji" jest absurdalny? nie widzę w tym nic absurdalnego. trzeba niezłej bezczelności, żeby nazywać taki komunikat "bzdurą". wyobraź sobie, że dzwonisz do swojego znajomego lub kogoś z rodziny, opowiadasz mu o tym, co robiłeś, a on na to "przestań mi tu opowiadać te bzdury, niedługo zaczniesz mnie informować, kiedy zrobiłeś kupę". 2008/04/09 18:12:42
Mówienie o mojej bezczelności jest zupełnie niepotrzebne. Wybacz Marcinie, ale porównanie ze spotkaniem przy piwie lub do rozmowy telefonicznej jest moim zdaniem nietrafne. I raczej jest podparciem mojej prowokacyjnej tezy o nieczystościach. Dlaczego? Ze znajomymi rzadko rozmawia się tak, by cały świat mógł to usłyszeć. I tak jak blogi nie są pamiętnikami, tak blip nie jest telefoniczną rozmową przyjaciół. Mnie raczej jednozdaniowe odzywki znajomych(?) skłaniają do wniosków, że albo kiepsko z poziomem znajomości (bo co to za znajomi, skoro o wyjeździe na konferencję trzeba im napisać na blipie?), albo potrzeba ekshibicjonizmu jest tak wysoka, że już tylko brakuje opisów spędzania czasu w ubikacji (co oczywiście jest zradykalizowaną karykaturą, bo przecież nie przewiduję faktycznie tego typu opisów).
Nie skreślam jednak samego narzędzia- mnie się przydaje jako uzupełniacz bloga, "tablica informacyjna" itp. Rozumiem jednak, że będziesz bronił blipa, w końcu się nim zawodowo zajmujesz, jeśli dobrze doczytałem. A odniesienie do gg i maila pojawiło się dlatego, że to Autorka "socjologii internetu" napisała, jak prowadziła dyskusję dzięki kilku kanałom jednocześnie. Cieszę się z tej dyskusji, bo fascynacja nowymi kanałami komunikacyjnymi nie może być ślepą fascynacją. A blip w formie "bardzo lubię informować przyjaciół" jest dla mnie informacją, że tzw. "wirtualna" przestrzeń i nowości web 2.0 mogą być naprawdę kiepskie i nie wszystkim warto się zachwycać. Nie jest to jednak powód, by się niepokoić, że pedagog medialny czegoś nie rozumie. Rozumiem dokładnie czym jest blip i kiedy czytam wpisy na stronie głównej albo wpisy Socin na Jej blogu, odnoszę wrażenie, że nasze usieciowienie staje się momentami niebezpieczne, chociaż sam jestem (cywilizacyjnie) uzależniony od sieci. Z przykrością również zauważam, podobnie jak Andrew Keen w dokumencie, jaki widziałem na BBC (książki jeszcze nie czytałem, po recenzjach wiem, że chyba tylko w tym punkcie się z nim zgadzam), że trzeba ostrożnie podchodzić do web 2.0, bo to termin biznesowy i chodzi tu tak naprawdę o robienie pieniędzy. Otoczka społeczna ma tylko umożliwiać robienie interesów (co nie znaczy, że społeczeństwo na tym nie korzysta). Ale akurat blip jest dla mnie przykładem medium o niskiej wartości, jeśli ma być syntetyczną rozgłośnią dla znajomych...
Gość: A, tor-anonymizer1.dotplex.de
2008/04/09 19:13:41
@reuptake @GDS:
nie próbuję was pogodzić, ale pomimo waszego sporu, jest coś, co łączy Wasze poglądy. Blip i blipowanie ma sens tylko w kontekście grupy znajomych (to prosty fakt), wysyłając np. linki, cytaty czy stwierdzenia o ciekawych rzeczach, wiemy, że mogą tez ciekawić naszych znajomych. Taki szybszy kanał komunikacji niż blogi. Podobny do GG, ale informacja wędruje jednocześnie do wszystkich znajomych, którzy mogą sobie ja przeczytać w dowolnej chwili A rozprzestrzenianie sie informacji to esencja internetu. prawda? A teraz spójrzmy na to od drugiej strony: na blipie jest sporo ludzi, którzy mają 2-3 znajomych, którzy tak naprawdę piszą jakieś "komcie" nie wiadomo do kogo i (uwaga) nie wiadomo o czym. emanują swoimi nieciekawymi zajęciami w ich jak najbardziej przyziemnej formie. reuptake nie zaprzeczy. poziom tych komentarzy jest właśnie trochę bliski frazie "robie kupę" i właściwie nie wprowadza nic do (przynajmniej mojego) życia. Nie wiem tez po co tacy ludzie piszą w ogóle te blipy, to tez zagadka. Ale właśnie w tym kontekście GDS może miec rację. PS Przyznam, ze do idei mikroblogiingu z początku podchodziłem również sceptycznie, ale widze na co położono większy nacisk przy tworzeniu blipa. skoncentrowano sie własnie na tych relacjach i wymiany informacji miedzy ludźmi, niz na tworzeniu jakiegoś ekshibicjonistycznego serwisu do rozgłaszania wszystkich czynności nie-wiadomo-komu.
Gość: A, anonymizer.blutmagie.de
2008/04/09 19:23:18
@socin: musisz mi wybaczyć, ale Twój wpis nie jest tu bez winy. tak naprawdę on niczego nie stara sie udowodnić, ani nawet nie probuje odpowiedzieć na pytanie zadane w tytule. właściwie tylko IMHO trochę prowokuje do tego, żeby sie z nim sprzeciwic. co jak co, ale czytając (wiem, prywatnego) bloga pracownika naukowego można by sie spodziewać ciekawych argumentów.
A tak trochę za bardzo ociera się o banał, szczególnie w ostatnim akapicie. PS nie pisze się "potencjalnych możliwości"
Gość: L., 153.19.15.7*
2008/04/11 10:13:11
Pani Marto, bardzo płytko zrozumiała Pani wypowiedż GDS... ale czego można było się spodziewać po kimś bezrefleksyjnie zafascynowanym nowinkami technicznymi. Ale bravo za lenserkę ;-)
pozdrawiam 2008/04/12 16:33:47
Nie wiem niestety co, a nawet gdzie powiedział GDS.
Niemniej argument, którego Marta używasz - że twitter jest niedoceniany tak jak kiedyś blogi, a tymczasem znajdzie się grupa osób używających go twórczo i przydatnie - nie rozwiązuje sprawy. Jest bowiem tak, że w przypadku każdego narzędzia znajdzie się niewielka grupa, które je twórczo wykorzystuje. Ale jest też niewielka grupka, która będzie próbować wykorzystać każde nowe narzędzie - więc za każdym razem da się argumentować, że jest to "kolejny przykład jak z blogiem". Pytanie tylko, czy wszystkie te narzędzia są potrzebne? Czy na pewno dobrze Ci zrobi poszatkowanie swojej komunikacji na czastki 160-literowe? Mam wrażenie, że w świecie geeków, w awangardzie użytkowników, trochę brak odpowiednich filtrów i hamulców. Aha, żeby było jasne, mój argument nie jest techno-fobiczny. Za punkt wyjścia biorę przydatność / wydajność w tak zwanej "knowledge work" - a jej najprawdopodobniej mikro/multi-tasking do końca nie pomaga. Neiktóre zastosowania Twittera są też mało racjonalne - co oczywiście nic nie musi znaczyć. Ale np. linki (dzięki którym czytasz, jak rozumiem, te nowe tekstu) lepiej magazynować / wymieniać na del.icio.us. Rozumiem, że problem polega na tym, że del. ma już zbyt wiele lat?
Gość: jman, ukasz.net.pl
2008/04/12 17:00:12
Zaskakująca, emocjonalnie zaangażowana, choć mało socjologiczna notka Marty :-)
Pisze Marta, że Blip to fenomen. Ja tylko nie wiem co miałoby o tym świadczyć? To tylko jeszcze jedno narzędzie komunikacji - ani się nim nie zachwycam, ani się go boję. Ostatecznie większość wysyłanych na świecie smsów też pewnie zawiera bzdury, a jednak rzecz jest dla wielu niemal niezbędna. To kwestia oklepanej już potrzeby komunikacji - sam "kontent" schodzi tu na dalszy plan. Jest więc grupa ludzi (dość stabilna - alexa.com), którzy widzą sens w komunikowaniu się za pomocą Blipa, a co za tym idzie dają zarobić twórcom serwisu. I wilk syty, i owca cała. Żaden to społeczny fenomen, żadne również społeczne zagrożenie :-) 2008/04/12 17:27:25
@tarkowski - GDS napisał tutaj: klimowicz.blox.pl/2008/04/Do-czego-sluzy-Blip.html
Del.icio.us używam od dłuższego czasu, jednak przyznaję - przede wszystkim do magazynowania tego, co mnie zainteresuje, ogarnięcie tego, co dodają inni, jest dla mnie trudne do przeprowadzenia. Stąd też bardziej wartościowy dla mnie jest Blip - nie tylko jego użytkowniczki i użytkownicy błyskawicznie udzielają odpowiedzi na zadane pytania, ale również podsyłają linki, o których wiedzą,że mogą innych zainteresować etc. A co do szatkowania komunikacji na 160 znaków - nie mam takiego poczucia: rozmawiając z ludźmi i tak korzystam z krótkich wypowiedzi (choć dziś na konferencji dowiedziałam się, że ludzie przez internet to się raczej nie komunikują), a informacje, które sama zamieszczam na Blipie, traktuję jako krótkie notki, pozwalające mi walczyć ze słowotokiem ;). (choć i na Blipie w takowy można popaść przecież.) @jman - a ja miałam wrażenie, że większość moich wpisów jest emocjonalnie zaangażowana? A co do fenomenu, to będę się trzymała swojej wersji i może coś jeszcze o tym tutaj napiszę. 2008/04/13 20:12:21
Na początek do poprzednika: forma "listel" się nie przyjęła, zaskoczyłeś mnie jej użyciem :) Nie mówiać już o tym, że nijaka ma się to porównanie do rzeczywistości.
A tak ogólnie o blipie. Podejście miałem podobne jak Marta, na początku, choć założyłem konto, niespecjalnie używałem. Do pewnego momentu, a raczej kilku, kiedy przez Blipa złapałem ciekawe linki plus kilka innych informacji, do których wcześniej nie dotarłem. Wtedy zacząłem blipować, blipuję po dziś dzień. Brzmi jak nałóg, a jest po prostu kolejnym sposobem komunikacji. Innym niż blog, innym niż komunikatory typu GG. Odnosząc się do którejś tam wypowiedzi, o tym, jak to światu geeków brakuje filtrów, powiem (napiszę) krótko - większość ludzi SMS-uje, telefonuje, MMS-uje, mejluje, bloguje, komentuje, do tego jeszcze komunikuje się przez GG i rozmowy twarzą w twarz, co dziwnego w tym, że powstają sposoby komunikacji, które łączą inne (blip ma formę SMS-ową, ale pozwala na linkowanie i, podobnie jak MMS-y, załączanie zdjęć czy filmów). Wszystko to jednak na bieżąco, na szybko, do możliwie nawet kilkutysięcznego audytorium. Proste, daje nowe możliwości. 2008/04/17 00:26:43
@socin
mam wrażenie, że nie odniosłaś się do sedna mojej uwagi. rozumiem, że linki wpadają, że odpowiedzi są natychmiastowe, że linkowanie i załączanie zdjęć jest wygodne itd. jednym słowem rozumiem, że jest to dość *przydatne*, a tym badziej *fajne*. ale czy na pewno jest *potrzebne*? 2008/04/17 00:29:55
@tarkowski - kwestia potrzeb jest dosyć złudną w tej dyskusji jednak, bo w sumie - czy internet jest potrzebny? tyle lat ludzkość niego się obywała przecież. uważam, że skoro ludzie korzystają z internetu/blipa/del.icio.us etc., to oznacza to, że są one im potrzebne. w ogóle, kategoria potrzeb to nie moja działka, zdecydowanie.
2008/04/19 22:50:16
@socin
jakos nie wychodzi nam zrozumienie się ;) żeby - chyba - zamknąć temat, powiem tak: nie jestem multitaskującym jak szalony nastolatkiem, więc mogę rozsądnie używać w życiu zapewne kilku aplikacji (nie wiem ilu dokładnie, ale raczej 2-7 niż 13-29). w tej sytuacji muszę wybierać: blog czy twitter? del.icio.us czy intensywne zaangażowanie w slashdot? fora wyborczej czy własny videoblog na youtube? jest prawdą, że ludzie używaja wielu kanałów na raz - ale nie nieskończonej ilości. co więcej, w każdym z nich właściwie da się zrobić to samo - tylko w niektórych lepiej / skuteczniej / przyjemniej, a w innych mniej. myślę, że wybierając kanał nie kierujemy się do końca tymi kategoriami, tylko modami - tak jak moda na twittera, która pojawiła się w Twojej sieciowej okolicy 2009/10/07 16:40:05
Zgadzam się z Tobą w sprawie niezbadania potencjału społeczności mikroblogowych.
Jeszcze nikt ich dobrze nie wykorzystał - bo nie wszyscy są do nich przekonani. Nie są przekonane osoby, które mogłyby zainwestować w tę dziedzinę. Chodzi mi głównie o marketing, pr, reklamę, branding itp. Moim zdaniem same reklamy i ePR nie wykorzystują tej społeczności / kanału komunikacji. |
|