Web 2.0, Social Media, blogosfera, mikroblogi i serwisy społecznościowe. Blog Marty Klimowicz
Blog > Komentarze do wpisu

Właściwe miejsce do komentowania bloga

Od dłuższego czasu zastanawiała mnie pewna kwestia związana z komentowaniem notek - dosyć często zdarza się, że osoba, która nie bierze udziału w dyskusji bezpośrednio pod wpisem i tak na niego reaguje. Dostaję informację zwrotną na blipie, w mejlu, na innym blogu, w bezpośredniej rozmowie lub w dyskusji na forum. Myślałam nad tym, dlaczego tak się dzieje, dlaczego osoba, która jest zainteresowana/oburzona/w jakikolwiek inny sposób poruszona tym, co napisałam, nie korzysta z najprostszego - jak mi się wydawało - narzędzia do wyrażenia swojej opinii, zadaje sobie natomiast trud i pisze o tym w innym miejscu. Nie wiem, czy odpowiedź, którą podsunął mi mój niedawny post o Szafiarkach, jest prawdziwa w każdym wypadku (pewnie nie), ale na pewno zachowanie to warte jest zauważenia. Wpis ten był dosyć popularny, polecany na jedynce gazetowej, na blogu Fashion my Passion i na co najmniej dwóch forach (obu wspominanych w moim tekście), zaś komentarzy tyle, co widać. Dowiedziałam się jednak, że same Szafiarki dyskutowały nad nim u siebie, na swoim zamkniętym forum. Nie była to może jakaś bardzo zacięta dyskusja, kilka z nich zdecydowało się jednak wyrazić swoje zdanie - tam, gdzie czują, że są u siebie, gdzie jest ich miejsce i gdzie zaglądają inne osoby o podobnych zainteresowaniach, najprawdopodobniej lubiące się wzajemnie. 
 
To w sumie nic nowego, że ludzie publicznie chętniej zabierają głos przed znaną sobie publicznością, która ich lubi i której reakcji są pewni, czemu więc zachowania te nie miałyby się przenosić również do blogosfery, a raczej - szerzej - internetu?
czwartek, 20 marca 2008, socin

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2008/03/20 11:06:44
W przypadku tych forów mogło po prostu chodzić o to, _z_kim_ one chciały na ten temat porozmawiać, a nie "przed kim publicznie występować". Być może nie interesowało ich zdanie Twoich czytelników, a po prostu osób bezpośrednio zainteresowanych.
Tobie nie zdarza się nigdy w gronie znajomych rozmawiać o czymś, co przeczytałaś w necie lub w prasie (zamiast pisać komentarz w necie lub wysyłać list do redakcji)?
-
2008/03/20 13:29:08
Blogosfera-Internet są zbyt duże. Komentujący (albo raczej niekomentujący), czuje się przytłoczony tą wielkością i wydaje mu się, że nie zostanie zauważony. Chce byc zauwazony, zeby jego glos nie byl zalany przez parenascie innych.
Dlatego wysyla bezposrednio do autora, albo komentuje w swojej piaskownicy gdzie jest kojarzony.

Zreszta, jezeli komentarz sie nadaje na tresc wpisu, to czemu nie napisac u siebie na blogu i wyslac trackback'a? :P
-
2008/03/24 15:44:30
Wczoraj koło południa napisałem o tym komentarz u Marcina Jagodzińskiego na net.to (netto.blox.pl/2008/03/wykop-flaker-i-blip-kradna-komentarze.html), a on w następnym wpisie podał linka do Twojego wpisu. :-) Zdziwiłem się więc, bo wydawało mi się, ze to jest oczywiste i znane zjawisko, a tu okazuje się, że nie...

Czytelnicy blogów dzielą się pod tym względem na co najmniej dwie kategorie: pierwsza uważa, że skoro blog jest publicznie widoczny, to komentować może każdy - więc komentują. Druga zaś uważa, że pomimo publicznego dostępu do bloga, pozostaje on prywatnym poletkiem autora, przeznaczonym raczej dla znajomych, niż dla ogółu. Trochę tak jak gdyby autor udostępniał się publicznie siadając w ogródku przed domem z kawą/herbatą/piwem: znajomi mogą zagadać zza płotu, a nawet się przysiąść, ale nieznajomym nie wypada bez zaproszenia. Jest to szczególnie widoczne na blogach prywatnych.

Na blogach tematycznych, takich jak ten, może z kolei działać nieco inna zasada: taki przypadkowy czytelnik może mianowicie uważać, że skoro blog jest tematyczny, to widocznie jest dla specjalistów albo osób interesujących się daną dziedziną - a więc przypadkowy czytelnik nie powinien się wypowiadać.

Może też dojść do połączenia obu sposobów myślenia, szczególnie w przypadku blogów, które są tematyczne, ale widać, że komentujący i autor się znają (jak net.to).

Z drugiej strony jednak, jest cała grupa osób, które komentują artykuły znalezione w agregatorach, np. na Wykopie - ale komentują na Wykopie, a nie pod oryginalnym tekstem. Dlaczego? Bo czują się częścią społeczności czytelników Wykopu, a nie oryginalnego bloga. I dlatego naturalnym dla nich jest wypowiadanie się na Wykopie.

Podobną sytuację (z Szafiarkami) sama opisałaś, podobne zjawisko zauważyłem kiedyś na którymś blogu dot. usability (u Roberta Drózda? Nie pomnę...), gdzie kilkanaście osób zastanawiało się, nad interpretacją pewnego wpisu z innego bloga, zacytowanego przez autora, ale nikt nie wpadł na pomysł, żeby zapytać u źródła. :-)

(Pod wpływem tych przemyśleń właśnie wrzuciłem na własnego bloga disclaimer, że nie mam nic przeciwko komentarzom nieznajomych. ;-) )
-
2008/04/04 22:38:56
Przeczytałam post o szafiarkach i tym, że wolały rozmawiać gdzie indziej. Ja się nie dziwię - podejrzewam, że wiele z nich po przeczytaniu pierwszego akapitu odpowiednio się nastawiła - zostały skrytykowane ("Wiele z nich pokazuje swoje twarze, pisze o swoich znajomych, chłopakach i narzeczonych, wiadomo, gdzie mieszkają i czym się zajmują, ile i gdzie wydają na odzież. Zgroza. Absolutny brak prywatności.)
Wiem, dalej nie ma krytyki, jest opis, ale bez zaproszenia do jakiejkolwiek dyskusji. Więc o czym miały pisać - tłumaczyć, ze z ich punktu widzenia wygląda to inaczej? Po co?

Natomiast czując się ocenione, wylały to na swoim forum - i to akurat rozumiem. Tym bardziej, że - jak podejrzewam - mogłaś uderzyć w czuły punkt. Kolekcje damskie rzadko są (poza własnym towarzystwem) oceniane pozytywnie - z reguły to strata - w najlepszym razie - czasu, w najgorszym - pieniędzy.

Aby była dyskusja, musi być podstawa do niej - dla wielu osób ocena ich samych nie jest takim zaproszeniem...
-
2008/04/04 22:47:49
@Anna - pierwszy akapit absolutnie nie był krytyką Szafiarek, a raczej moją pomyłką, wynikającą z założenia, że czytelniczki i czytelnicy tego bloga mogą doskonale wiedzieć, co sądzę na temat histerii wokół sieciowej anonimowości (vide: klimowicz.blox.pl/2008/03/Kultura-profesjonalistow-ciagle-ma-sie-dobrze.html). Założenie absolutnie błędne, wpis przeczytało wiele osób, które nie widziały ironii tam, gdzie dla mnie była ona aż nazbyt czytelna - nie zakomunikowałam tego, co chciałam, moja wina.
-
2008/04/07 13:58:44
@socin - wiem, bo przeczytałam całość. Ale dwa błędne założenia (ich i Twoje) spowodowało przesunięcie dyskusji we własny krąg, gdzie dziewczyny poczuły się bezpieczne, bo rozumiane. I o to mi chodziło w komentarzu :)
-
Gość: gawlow, pc-212-51-207-190.p.lodz.pl
2009/02/03 20:07:52
żałosne , a pod spodem ikonka wykopu..