|
Blog > Komentarze do wpisu
Nietypowe wykorzystanie profili w serwisach społecznościowych: o śmierci w InternecieChyba większość z nas spotkała się w dowolnej społeczności internetowej z profilem, którego zadaniem nie jest po prostu zwykłe przedstawienie jego właściciela - trudno zakładać, by zwierzęta domowe czy Muminki same pracowały nad założeniem własnego profilu. Pojawiają się ikony popkultury, profile łączące osoby o tym samym nazwisku czy słuchające tej samej stacji radiowej - słowem: zrzeszające ludzi, których coś łączy. Tylko czekać, aż w wakacyjnym okresie festiwalowym zaczną pojawiać się profile "Opener" czy "ENH", zbierające tych, którzy w odpowiednim momencie planują swój wyjazd do Trójmiasta lub Wrocławia. To jednak nie wszystkie możliwości zastosowania profili w serwisach społecznościowych. Niewątpliwie ich prymarną rolą jest informowanie - na różne sposoby możemy dać znać, że urodziło nam się dziecko, byliśmy w Londynie, budujemy dom czy lubimy herbatę malinową. Piszemy, wklejamy często pieczołowicie opisane zdjęcia. Informacje te zwykle są postrzegane jako mające wywoływać pozytywne wrażenie, budzić sympatię i stanowić punkt wyjścia do dalszej dyskusji. Co jednak z tymi, którzy profile te wykorzystują, by dotrzeć do jak największej liczby osób z niekoniecznie radosną nowiną? Parę dni temu znajoma fotoblogerka podesłała mi linka do zdecydowanie nietypowego profilu w Naszej-klasie, profilu-nekrologu. Jego zawartość pozwala zakładać, iż profil oryginalnie założony został przez młodego człowieka, po śmierci którego rodzina zdecydowała się umieścić na nim informację o pogrzebie. Podobna wiadomość pojawiła się na blogu właściciela profilu (do którego link znajduje się w rubryce "o sobie"). Naszo-klasowicze zareagowili, jak można się tego było spodziewać - zamieszczająć internetowe "świeczki" w komentarzach do profilu. Niewątpliwie, zamieszczenie takiej wiadomości w profilu zmarłej osoby daje szansę na dotarcie do dużej liczby znajomych, którzy niekoniecznie muszą być osobiście znani rodzinie czy najbliższym zmarłego. Dzięki nekrologowi wklejonemu do Naszo-klasowej galerii otrzymują oni wiadomość, której w innych warunkach mogliby nigdy nie dostać, mają też okazję na "pożegnanie" się ze zmarłym. Taki rodzaj internetowego cmentarza, a może bardziej - internetowa stypa. Znajomi wpadają, zapalają znicze, składają kondolencje i już nie wracają. Nekrolog ten przypomniał mi o refleksjach, jakie towarzyszą przy odkrywaniu, iż lubiany przeze mnie blog zniknął bez śladu - czy to znaczy, że jego autor/autorka zmienili miejsce pisania, zarzucili tę czynność czy może właśnie umarli i ktoś z ich rodziny postanowił bloga zlikwidować? Poprzez blogowanie czy jakąkolwiek inną internetową aktywność wiążemy się z ludźmi, o istnieniu których możemy nawet nie wiedzieć, stajemy się mikrocelbrities. I tak, jak ciężarne blogerki proszą zwykle swoich partnerów o zamieszczenie na blogu informacji o narodzinach dziecka (wszak czytelniczki i czytelnicy czekają, niepokoją się i trzymają kciuki), tak może i inny rodzaj informacji: o śmierci blogera/blogerki, przestanie być wyłącznie domeną osób blogujących np. o własnej chorobie nowotworowej. Może dzięki tego rodzaju zabiegom, a więc pojawianiu się wiadomości o śmierci w popularnych serwisach społecznościowych czy na blogach, zaczniemy też ze śmiercią bardziej się oswajać? wtorek, 22 stycznia 2008, socin
TrackBack
Komentarze
Gość: mw, edh66.internetdsl.tpnet.pl
2008/01/22 12:31:25
Alfonso M. Nola w "Triumfie śmierci" pisze, że w wielu kulturach osoba zmarła traktowana jest w dwojaki sposób - do pewnego czasu po śmierci istnieje jeszcze jako "żywy trup", jest traktowana osobowo, jak żyjący człowiek rodziny, który może mieć na nią realny wpływ. Potem staje się już przedmiotem, ciałem, a cała jego "osobowość" przechodzi w zaświaty w formie duszy. Być może te internetowe "żywe trupy" to jakiś odblask tego schematu, próba zatrzymania zmarłego jeszcze trochę w tym potencjalnie najlepszym z możliwych światów.
2008/01/22 12:47:33
O, bardzo możliwe, tym bardziej, że mam wrażenie (choć możliwe, że się mylę), że do wspominanego profilu dodawani są nowi znajomi.
2008/01/22 13:02:20
Od jakiegoś czasu działa www.mydeathspace.com/ - czyli w zasadzie nie jest to nic nowego :) choć faktycznie miejsce tylko dla zmarłych to trochę inny pomysł, niż umieszczanie nekrologów w serwisach społecznościowych. W Polsce zresztą jest kilka stron pełniących funkcję wirtualnego cmentarza - www.zaduszki.pl, www.e-cmentarz.pl, www.nekropolia.pl. Na e-cmentarz są groby zwierząt.
Co do oswajania się ze śmiercią- moim zdaniem nasza kultura na tyle mocno pomija śmierć, że długo to nie nastąpi, a trend jest wręcz przeciwny. Od razu po śmierci człowieka mówimy "trup", "zwłoki", nikt już nie czuwa przy zmarłych, śmierć jest trochę wyrzucona poza nawias życia, choć przecież jest jego częścią. Swoją drogą widzę coś makabrycznego w zakładaniu profilu zmarłej bliskiej mi osoby na naszej-klasie.... 2008/01/22 13:39:31
Czy ja wiem, czy to oswajanie jest... Raczej forma szybkiego powiadomienia o tym nieprzyjemnym wydarzeniu, a ze strony zostawiających świeczki z kolei pewne "odfajkowanie". Na pogrzeb nie przyjdzie, na cmentarz też nie, ale świeczkę w Internecie odhaczy.
To po prostu przesuwanie śmierci do świata wirtualnego, czyli oznaka tego, że śmierć nie jest bardziej oswojona, tylko bardziej wypchnięta w virtual.
Gość: Andrzej, aadp24.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/01/23 15:44:51
Apropo narodzin, to co dzisiaj przez przypadek zobaczyłem w moim profilu na nasze-klasie w polu "ostatnio dodane zdjecia do nasze-klasy" zwalilo mnie z nog.
Zdjecie zostalo usuniete, screen został, zobaczcie: img.nopaste.pl/upload/babaznasejklasy_4797527043af8.jpg 2008/01/26 11:43:02
nie wydaje mi sie, zebysmy oswjali sie ze smiercia poprzez adnotacje o czyjejs smierci i dodanie nowego zdjecia. w tym momencie, w tym kontekscie jestem tradycjanalistka (?) - wydaje mi sie, ze to dosc enigmatyczne doswiadczenie 'oswojenia smierci' nie obejdzie sie bez OBECNOSCI, WSPOL-BYCIA, kontaktu TWARZA-W-TWARZ.
umieranie jest bardzo CIELESNE, i trzeba to zobaczyc, dotknac i poczuc. brach-czaina pisze w "szczelinach istnienia": "Trzeba dotknac ciala zmarlego ciala. Trzymac je w rekach. Wowczas swiat moze blysnac przed nami na chwile". 2008/01/26 12:29:12
anna.wiatr - tak sobie właśnie o Tobie myślałam, pisząc o tym oswajaniu, co na to powiesz. Bo ja w sumie sobie myślę, że takie pojawienie się takiego profilu z taką informacją w miejscu, kt służy jednak czemuś zupełnie innemu, może być próbą takiego oswojenia przez przybliżenie.
Gość: tupelo, h82-143-160-129-static.e-wro.net.pl
2008/01/31 22:04:19
Czy ja wiem, czy to oswajanie się ze śmiercią? Śmierć staje się tutaj wydarzeniem takim samym, jak ślub czy narodziny dziecka. U nas nie ma tradycji informowania o ślubach i narodzinach dzieci np. w codziennej gazecie (tak jest np. we Francji), ale nekrologi się przecież zamawia. Dodane informacji o śmierci użytkownika profilu na naszej-klasie jest po prostu poinformowaniem o tym fakcie najprostszym dostępnym obecnie sposobem. Śmierć wchodzi powoli do tej wirtualnej przestrzeni, ale zajmuje w niej chyba tyle miejsca, co w realu - raczej nie zaprzątamy sobie nią głowy.
|
|