|
Blog > Komentarze do wpisu
sieciowa partyzantkanaomi klein w swojej książce "no logo" pisze m.in. o rozmaitych przykładach ataków na reklamę (adbusteringu) i prowokacjach kulturowych (culture jamming), gdy pierwotne medium (np. billboard) zaczyna być tak przekształcone, aby stawać się własnym oskarżeniem, parodią czy wyzwaniem. reklamy papierosów mogą np. zostać zmienione w ten sposób, by reklamujący je ludzie przestali być uśmiechnięci i pełni życia, a stali się prawdziwą antyreklamą palenia. i właśnie z tymi akcjami skojarzyły mi się, choć to daleko posunięte skojarzenie, przyznaję, dwie sieciowe sytuacje. o jednej z nich pisze na swoim blogu michał szota - opisuje on działalność człowieka o nicku lestat, który regularnie komentuje bloga janiny paradowskiej , nierobiąc jednak tego, co zwykle robi się w komentarzach, nienawiązując do samej treści notki dokonuje przeględu tygodnia, w dodatku, robi to ciekawiej, niż niejeden felietonista. co ciekawe, jak zauważa michał, lestat nie linkuje do swojego bloga, jego komentarz, czy może raczej - wpis, tyle, że na cudzym blogu, jest więc sztuką dla sztuki. michał uważa, że tego typu zachowanie jest formą walki o media w ich obrębie - w chwili, gdy blogi ponownie zostały przejęte przez tych, z którymi wcześniej same walczyły (a więc czołowych dziennikarzy i znane felietonistki), nadeszła pora, aby ponownie o nie zawalczyć, np. w taki sposób, jak robi to lestat. niedochodząc już, czy sam ten człowiek rzeczywiście ma takie zamiary, a może po prostu walczy o odrobinę popularności, "publikując" bądź co bądź na poczytnym blogu, warto jednak skupić się na samym zjawisku igrania z formą. podobne rzeczy dzieją się na mojej ulubionej naszej-klasie, gdzie - jak sama nazwa wskazuje - można poszukiwać, ale i samodzielnie zakładać klasy, do których się uczęszczało, a wszystko to po to, by móc odnaleźć dawno zapomnianych znajomych i umówić się z nimi na wódkę. lub przynajmniej powspominać. okazało się jednak, że samodzielna możliwość dodawania klas stała się doskonałą okazją, aby znowu dokonać pewnej rewolty wewnątrz samego portalu i używać go nie do końca zgodnie z założeniem jego twórców. powstają więc "klasy" o nazwach wrocławskich klubów studenckich, "klasy" zajęć w mdk-ach, "szkoły" singli i singielek, czy akademie alkoholizmu i patologii stosowanej. ponownie mamy więc do czynienia z zabawą formą, dostosowywaniem danego formatu do siebie, a nie odwrotnie. motto książki naomi klein to cytat z indonezyjskiego pisarza y. b. mangunwijaya: może nie widać tego jeszcze na powierzchni, ale pod ziemią huczy już ogień. może taki ogień huczy też już pod spodem web 2.0? niedziela, 06 maja 2007, socin
TrackBack
Komentarze
reuptake
2007/05/06 16:37:05
za dużo autoparodii, by parodia miała sens.
2007/05/12 13:37:06
A potem kółko przywłaszczania obraca się jeszcze raz. guru spieniężania web2.0, 37signals w swojej słynnej (i mądrej) publikacji "Getting Real" piszą m.in. o tym, że aplikacje webowe należy tworzyć wręcz pod kątem takich "partyzanckich" zastosowań.
gettingreal.37signals.com/ch05_Human_Solutions.php 2007/10/03 09:14:21
Witam
Proszę zrezygnować z manierycznego nieużywania dużych liter w zadaniach. To naprawdę utrudnia czytanie i obniża rangę postu z oczach odbiorcy. Nie czyni Ciebie bardziej "współczesnym". Przypominam, że duże litery na początku zdań i nazw własnych i tytułów i czego tam jeszcze wymyślowo po to, aby tekst sam trochę się opisywał, a nie wyglądał jak jedna wielka literowa KUPA. |
|